Neil wszechmocny – recenzja filmu „Czego dusza zapragnie”

W ogromnym statku kosmicznym w odległej galaktyce mieszkają istoty pozaziemskie, które zaślepione swoją dumną i próżnością decydują się na unicestwienie naszej planety. Pokrętne stworki tak bardzo nieprzypominające ludzkich postaci, mimo wszystko zdają się posiadać nasze przywary: zaślepieni swoją wielkością i nieomylnością, przestrzeganiem reguł, które usprawiedliwiają ich destrukcyjne czyny, postanawiają sprawdzić, czy Ziemianie potrafią odróżnić dobro od zła. Rusza maszyna losująca wyłaniająca zwycięzcę, który przez dziesięć dni będzie posiadał nieskończoną moc. Na ekranie przeskakują zdjęcia potencjalnych kandydatów i oto jest: Neil Clarke (uf, jak dobrze, że nie padło na Justina Bibera!).

Terry Jones opiera swoją historię na prostym koncepcie i z dokładnością konstruuje komiczne sceny. Ucieka od natarczywego i rubasznego humoru, który ostatnio na dobre zagościł w hollywoodzkich komediach. Sięga po dobre i sprawdzone metody, przeskakując od gagu do gagu, dzięki czemu udaje mu się utrzymać dobry rytm i tempo. A duża w tym zasługa Simona Pegga, który wykorzystuje swój komediowy potencjał i z miną uroczego fajtłapy udowadnia, że nie każdy może być superbohaterem, a chęci czynienia dobra nie wystarczą, aby nasz świat stał się lepszym miejscem. I choć przywodzi na myśl Bruce?a Wszechmogącego, to jego nieporadność i wpadanie w kłopoty czynią go o wiele bardziej uroczym i szczerym. Szczególnie, że kolejne spełniane życzenia stają się serią niepowodzeń i zabawnych sytuacji.

?Czego dusza zapragnie? jest niezobowiązującą komedią na lato, która z lekkością utrzymuje presję dobrego żartu. Nawet bohaterowie pojawiający się chwilowo na ekranie, ogrywają schematy i klisze, pokazując, że każda skrajność w marzeniach jest niebezpieczna. W ten sposób z serii nieprzerwanych potknięcie najlepiej wychodzi pies Dennis, który obdarowany racjonalnym myśleniem dostrzega to, co niewidzialne dla człowieka ? super moce nie przynoszą szczęścia.

Jones jako członek grupy Monty Phyton ma wyczucie komediowego rytmu. Potrafi nie tylko bawić się słowem, ale dobrze kontrastuje go z obrazem. ?Czego dusza zapragnie? przestaje być tanią rozrywką i staje się krytycznym spojrzeniem na rzeczywistość. Na szczęście obywa się bez nadmiernego intelektualizowania, dzięki czemu film jest uroczą historią o marzeniach i poszukiwaniu miłości. Pozytywna opowieść poprawiająca samopoczucie, to idealna alternatywa dla komedii rozbuchanych i pełnych przepychu, gdzie kluczem do sukcesu jest przerost formy nad treścią. Dlatego Terry Jones wygrywa spokojną powściągliwością.

 
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz