Nazywanie na nowo – recenzja filmu ?Nie zapomnij mnie?

Ta jesień dla miłośników dokumentu będzie obfitowała w dwie bardzo dobre premiery. ?Historie rodzinne? i ?Nie zapomnij mnie? to osobiste dokumenty twórców opowiadających w intymny sposób o swojej rodzinie. Ale wiwisekcja bliskich relacji odbędzie się w tych filmach na różnych polach. W ?Historiach rodzinnych?, które na ekranach kin już 15 listopada, hollywoodzka aktorka i reżyserka  w pasjonujący sposób zrelacjonuje własne śledztwo, które przeprowadziła jako dorosła kobieta i które pomogło jej odkryć tajemnicę związku jej rodziców. Sarah Polley jest tutaj detektywem, siłą sprawczą, która swoimi pytaniami prowokuje do coraz intymniejszych zwierzeń.

?Nie zapomnij mnie? Davida Sievekinga natomiast to zwycięzca tegorocznej, 10. edycji festiwalu PLANETE+ DOC. Zarówno Polley, jak i Sievenking sięgnęli po niezwykle osobisty temat, pokazali, skomentowali i ujawnili sekrety swoich rodzin przed całym światem. Ale robiąc to w sposób niezwykle szczery, nadali swoim historiom uniwersalne treści.

Sievenking mając na koncie jeden film - ?David chce odlecieć?, tym razem pragnie utrwalić na taśmie filmowej i tym samym ocalić od zapomnienia ostatnie chwile ze swoją ciężko chorą na Alzheimera matką. Czyniąc świadectwo choroby, na którą w Europie zapadają miliony ludzi, portretuje też związek swoich rodziców, to, jak reaguje otoczenie na kobietę, która powoli zapomina o świecie, w którym żyje, wreszcie film ten jest smutnym wołaniem ?nie zapomnij mnie? do bliskiej sercu osoby.

David odwiedza swój rodzinny dom, aby pomóc ojcu w zajmowaniu się 73-letnią matką. Ze sobą zabiera kamerę, która staje się obserwatorem zwykłych, codziennych czynności. Bohaterką jest tutaj Gretel, która myli syna z mężem, ma problem nie tylko z pamięcią, ale także często poddaje się wahaniom nastrojów, którym towarzyszą zmiany w osobowości i w zachowaniu. Pokazane przez Sievekinga autentyczne scenki rodzajowe wywołują u widza, o dziwo, wiele humoru. Ten pomysł na film, aby pokazać ciężko chorą kobietę w postępującym otępieniu, a do tego jeszcze własną matkę, z ironicznym dystansem i z nutką stosownego dowcipu sprawia, że to obraz wyjątkowy, pozbawiony patosu i sztucznego, wymuszonego moralizatorstwa. Bliskie kadry pozwalają być naprawdę blisko bohaterki. ?Nie zapomnij mnie? nie ma w sobie cienia fałszu, bliscy Gretel traktują kamerę jak członka rodziny, a on nich samych bije miłość i światło - czuć, że to kochająca się rodzina, chcąca rozjaśnić i umilić chorej kobiecie czas, która nie do końca wie i rozumie, co się wokół niej dzieje.

Doświadczenie choroby najbliższych często nasuwa pogłębione refleksje o życiu. Film Sievekinga nie pozbawiony jest i tych wątków. Zmiany, które przyniosła choroba matki, zmuszają rodzinę do wiwisekcji stosunków, jakie panują wewnątrz rodziny, ujawnienia ukrytych dotąd konfliktów i nieporozumień, a przede wszystkim znalezienia dla nich rozwiązań. Problemy z abstrakcyjnymi pojęciami Gretel zobowiązują jej najbliższych do ponownych wyznań miłości czy przyjaźni, obligują ich do nazywania na nowo tego, co dawno zostało wypowiedziane, a teraz to po raz kolejny, ze względu na demencję bohaterki, zostaje wyrażone przez kamerą. Momenty, w których niektóre oczywiste rzeczy, jak np. wyznanie miłości, trzeba wypowiedzieć jeszcze to najbardziej wzruszające chwile w tym dokumencie. Ważne dla Davida jest również to, kim była jego matka, zanim zaczęła tracić pamięć. Rozmawia z jej przyjaciółmi, wyszukuje w archiwum informacji o jej zaangażowaniu politycznych, namawia ojca do zwierzeń na temat tzw. ?otwartego związku?, w którym żyli rodzice. Wszystko to po to, aby jak najwięcej ocalić od zapomnienia, utrwalić to, czego Gretel nie może już powiedzieć.

Absolutnie uczciwy dokument pełnego pokory reżysera, który również uczestniczy razem z widzem w odkrywaniu i pochylaniu się nad historią chorej osoby. Mimo dość przygnębiającej tematyki, dokument ten niesie w swojej wymowie wiele optymizmu. Ojciec Davida po obejrzeniu filmu, także po części o sobie, powiedział, że dzięki temu filmowi zobaczył i zrozumiał, jak piękne jest życie. Aby powiedzieć to samo, musicie wybrać się do kina.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

One thought on “Nazywanie na nowo – recenzja filmu ?Nie zapomnij mnie?

Dodaj komentarz