„Nasz czas” w reżyserii Carlosa Reygadasa już w kinach!

Już dziś na ekrany kin wchodzi film „Nasz czas” w reżyserii Carlosa Reygadasa. Absolutnie zjawiskowy; dzieło sztuki; niezwykłe filmowe doświadczenie - takie głosy pojawiały się w recenzjach po festiwalach w Wenecji i San Sebastian. Michał Oleszczyk nazwał „Nasz czas” najprawdopodobniej najlepszym filmem tego stulecia, a Jagoda Szelc podkreśla, że to ciągle poszerzający się film.

W swoim zmysłowym, drapieżnym filmie Carlos Reygadas opowiada o małżeństwie w kryzysie, które na skraj przepaści prowadzi decyzja o otwarciu związku. W główne role, szalejącego z zazdrości Juana i jego zaangażowanej w romans z innym partnerki Esther, wcielili się sam reżyser i jego żona Natalia López. Na ekranie towarzyszą im ich własne dzieci, Rut i Eleazar Reygadas. „Nasz czas” nie ma jednak nic wspólnego z ekshibicjonizmem. Intymne są w nim przede wszystkim pytania – o związki, namiętności, pragnienia; a przede wszystkim szczerość, z jaką twórca dzieli się nimi z widzami.

5 powodów, dla których warto obejrzeć ten film:
1. Film Carlosa Reygadasa, enfant terrible meksykańskiego kina, twórcy „Post Tenebras Lux” i „Cichego światła”, laureata wielu nagród, w tym Nagrody dla Najlepszego Reżysera oraz Nagrody Jury na festiwalu w Cannes.
2. Reżyser przeprowadza eksperyment na „żywym organizmie”, obsadzając w filmie swoją żonę i dzieci, osadzając akcję we własnym domu.
3. Niezwykłe, zmysłowe doświadczenie filmowe.
4. Najbardziej osobiste dzieło w karierze Carlosa Reygadasa.
5. Zapierające dech w piersiach zdjęcia.

GŁOSY PRASY:
Reygadas prezentuje najbardziej osobiste, spójne i wyrafinowane formalnie dzieło w swojej – jakże hybrydycznej – filmografii.
Diana Dąbrowska, Filmweb

☛ Majstersztyk, w którym materiałem jest pejzaż, czas, dźwięk i intymność samego artysty i jego bliskich - a tematem kobiecość i męskość w XXI wieku. (...) Najprawdopodobniej najlepszy film tego stulecia. 
Michał Oleszczyk, podcast SpoilerMaster

Choć to pewnie najbardziej przystępny i narracyjnie przejrzysty film Carlosa Reygadasa, emocje oraz relacje pomiędzy bohaterami pozostają skomplikowane. (...) Padają tu trudne pytania. O miłość, lojalność i o to, czy muszą być one tożsame z wiernością. O stawianie granic w związku, ale i poskramianie instynktów przez kulturę. Wreszcie: czy zobowiązanie wobec partnera/-ki można pogodzić z potrzebą ekscytacji i swobody?
Piotr Guszkowski, Co Jest Grane 24

To film o wrażeniach zmysłowych. O dotyku końskiej sierści, o szumie wiatru, o sennym dryfowaniu po zamglonej metropolii.
Dawid Smyk, Pełna Sala

Wszystko otulone w ramiona długich, nieco powolnych, poetyckich i delikatnych scen opisujących krajobraz Meksyku, sensualność w relacjach międzyludzkich, a także czułość języka.
Jakub Koisz, Film.org.pl

To wspaniały, mądry i ciągle poszerzający się film. Taki film bardzo długo pracuje w głowie. Opowiada on (choć wolałabym napisać - „utrwala") o niemożliwości synchronizacji ludzi i o naszej niezłomnej, heroicznej walce i złudnej wierze, że jest ona możliwa. O dwojgu ludzi, którzy nie reprezentują ani Ciebie, ani mnie. Tylko którzy tam są naprawdę. Nie porównujmy Reygadasa do Tarkowskiego. Mówmy, że żyjemy w czasach Reygadasa.
Jagoda Szelc

Surowa emocjonalna presja, starannie budowane seksualne napięcie - Reygadas czyni z kina plac zabaw do wyrażania najbardziej destrukcyjnych impulsów ludzkiego serca.
Michał Jarecki, NaEkranie

Utwór totalny łączący niespieszno tempo z przyspieszonym tętnem. Wgryza się do kości, a przyroda doskonale koresponduje z ludzkimi atawizmami.
Bernadetta Trusewicz, FDB 

☛ Ten film żyje we mnie, czy tego chcę czy nie. Reygadas zadaje wprost pytania, jakich inni reżyserzy nie są w stanie zadać bez symbolu, metafory. Duża odwaga.
Adriana Prodeus

 „Nasz czas” to malownicza wiwisekcja związku przegrywającego z ludzką naturą. (...) To szczerość, za którą warto podążyć.
Małgorzata Czop, Movieway

W swoim zmysłowym, drapieżnym filmie Carlos Reygadas („Post Tenebras Lux”, „Ciche światło”, „Japón”) opowiada o małżeństwie w kryzysie, które na skraj przepaści prowadzi decyzja o otwarciu związku. W główne role, szalejącego z zazdrości Juana i jego zaangażowanej w romans z innym partnerki Esther, wcielili się sam reżyser i jego żona Natalia López. Na ekranie towarzyszą im ich własne dzieci, Rut i Eleazar Reygadas. „Nasz czas” nie ma jednak nic wspólnego z ekshibicjonizmem. Intymne są w nim przede wszystkim pytania – o związki, namiętności, pragnienia; a przede wszystkim szczerość, z jaką twórca dzieli się nimi z widzami.

Akcja filmu rozgrywa się na meksykańskiej prowincji, w rodzinie zamożnych farmerów, którzy łączą ciężką pracę na ranczo z zamiłowaniem do sztuki. Stabilna relacja Juana i Esther przechodzi gwałtowny wstrząs, gdy kobieta wdaje się w romans z amerykańskim “zaklinaczem koni”. Zraniony Juan rozpaczliwie próbuje zapanować nad emocjami, odzyskać utraconą kontrolę i ocalić małżeństwo. W prowokacyjnym „Naszym czasie” Reygadas równie odważnie portretuje ekranowy seks, co rozmawia o miłości. Bezbłędnie przy tym trafia w samo sedno konfliktu, który rozgrywa się w każdym z nas. Rozdarci pomiędzy potrzebą bezpieczeństwa, a potrzebą ekscytacji, chcemy chronić ukochanych, a jednocześnie realizować w pełni nasze wszystkie pragnienia. Jak pogodzić zobowiązania z tęsknotą za całkowitą swobodą?

Scenerią tej wewnętrznej walki uczynił meksykański reżyser obezwładniająco piękny, a przy tym dziki i surowy meksykański interior. Obserwując walczące byki i zmagających się ze sobą ludzi, Reygadas pokazuje, jak kultura tworzy tamę dla instynktów, jak przekuwa pożądanie, agresję i namiętność w muzykę czy film. Ale wskazuje też na zagrożenie, jakim dla związków stała się technologia. Łatwość podróżowania i dostęp do różnych form komunikacji kuszą obietnicami innych miłości, innego życia. Tytułowy „Nasz czas” ma więc u Reygadasa i wymiar prywatny, i szerszy wymiar społeczny.

„Nasz czas” od dziś w kinach. 

Źródło: materiały prasowe


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz