Co nas podnieca… – recenzja filmu „To właśnie seks”

W pewnym momencie pada pytanie: ?Co się stało ze zwykłym, starym, dobrym seksem??, lecz Josh Lawson zdaje się nie być zainteresowanym poszukiwaniem odpowiedzi. Reżyser zanurza się w serię śmiesznych gagów, fetyszy i fantazji seksualnych, które luźno splata w fabułę. Nie tworzy niczego oryginalnego, nawet nie sili się na to, nawiązując do ?Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać? Woody?ego Allena, dzieli całość na rozdziały, a każdy poświęcony jest zwariowanej parze oraz jej problemom z osiągnięciem pełnej satysfakcji seksualnej.

Ilu ludzi, tyle upodobań, pragnień i marzeń. W ten sposób poznajemy cztery szalone pary, które mają już za sobą pierwsze fascynacje i zauroczenie, nie zalewają ich fale gorąca na widok drugiej połowy. Pragną odnaleźć złoty środek i ponownie rozpalić ogień w sypialni. Maeve (Bojana Novakovic) chce, aby chłopak ją zgwałcił, Evie (Kate Mulvany) próbuje odgrywania ról, Roweenę (Kate Box) podniecają łzy partnera, a Phil (Alan Dukes) czerpie przyjemność z obserwowania śpiącej żony.  Choć ich zachowania mogą odbiegać od powszechnie przyjętych norm, a ich nieporadność wzbudzać śmiech, to tak naprawdę nie gonią za niepohamowaną rozkoszą, lecz zrozumieniem i bliskością. Seksualne fantazje wciąż stanowią dla nich tabu i łatwiej jest im skłamać niż przyznać się do niecodziennych skłonności.

?To właśnie seks? staje się zlepkiem historii par, które mieszkają w tej samej okolicy, żyją obok siebie, a łączy ich wspólny sąsiad, który z przejęciem odwiedza kolejne domy, aby przywitać się, przedstawić i zdradzić przykrą tajemnicę, że był skazany za przestępstwa seksualne. Wyrok nie robi na nikim wrażenia, a na większą uwagę zasługują upieczone przez niego ciasteczka, przywołujące wspomnienia dzieciństwa i beztroskich lat.  Lawson oferuje nam lekki i przyjemny humor, nie sili się na filozofowanie, ale z sympatią i ironią przygląda się swoich bohaterom, którzy dokładają wszelkich starań, aby osiągnąć sukces. A w tym wypadku chodzi o miłość.

Reżyser ?Kłamstwa na sprzedaż? kreuje świat pełen barwnych postaci, indywidualności, które na ekranie zdają  się żyć w idealnej symbiozie. Żadna z par nie wysuwa się na pierwszy plan, lecz całość zostaje przyćmiona przez genialny epizod Monici (Erin James) i Sama (T.J. Power), który z pewnością stworzyłby niesamowity film krótkometrażowy o samotności, braku barier w niepełnosprawności i zwykłej, ludzkiej czułości. Rozmowa młodego chłopaka przez seks telefon przez Tele-tłumacza ofiaruje więcej uśmiechu i refleksji niż cały film.

Australijska komedia bawi i śmieszy, nie puszcza na siłę oka do widowni i na szczęście ucieka od nadętych analiz. Lawson prezentuje lekki film, nie wolny od wad i niedociągnięć, ale poprawny w swojej formie. Być może ?To właśnie seks? nie zostanie na długo w pamięci, zagubiony gdzieś w serii podobnych opowieści, mimo wszystko warto wybrać się do kina. Choćby dla fenomenalnej Tele-tłumaczki. Odrobina ciepła w pędzącym świecie konsumpcjonizmu. 


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz