Na świeczniku – recenzja filmu „Spotlight”

Wiele było już w historii kina filmów o dziennikarstwie śledczym. Nie pojawiają się jednak one na ekranach kin wystarczająco często, by widz zaczynał czuć przesyt tą tematyką. Był ?Informator? z Pacino i Crowe?m, byli ?Wszyscy ludzie prezydenta?, z bliższego dzisiejszemu dniu okresu były "Zodiak" czy ?Stan gry?, również z Crowe?m. Żaden z nich nie poruszał jednak tak kontrowersyjnego tematu jak ?Spotlight?.

?Spotlight? już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę, jednak nie tylko kinomanów, którzy znają takie nazwiska jak Ruffalo, Keaton czy McCarthy. Temat filmu bowiem bardzo zwraca uwagę przeciętnego zjadacza chleba, a nie jest to lekka rzecz ? obraz bowiem traktuje o księżach-pedofilach, którzy nie są karani, zaś ich ofiary, walczące o sprawiedliwość, są uciszane by nie zniszczyć wizerunku katolickiego kościoła. Mała grupka dziennikarzy z gazety ?Boston Globe? będąca pod wodzą Robby?ego Robinsona (Michael Keaton) jest skierowana przez ich nowego szefa (Liev Schreiber) do zajęcia się sprawą księdza, który jest oskarżony o wykorzystywanie seksualne dzieci przez ponad trzydzieści lat.

Film zawiera w sobie ogromny ładunek emocjonalny ? dużo jest na ekranie rozmów z ofiarami molestowania. Te konwersacje jak doszło do całej sytuacji i jak ona wyglądała. Są też spotkania z samymi sprawcami czy też z osobami z nimi walczącymi, bądź prawnikami broniącymi ich w sądach. Wszyscy są pełni żalu lub wściekłości, niewielu chce pomagać protagonistom, którzy są zmuszeni do walki o każdy skrawek informacji. Film to wszystko wykorzystuje, bowiem dialogi są użyte jako podstawa do całej historii, jako taran popychający historię naprzód.

Główni bohaterowie nie mają zbyt wielu cech a ich szczątkowe charakterystyki poznajemy w miarę jak rozwija się historia. W jednej ze scen wyznają swoje wierzenia religijne i to jest najgłębsza informacja o nich samych, na jaką widz może liczyć. Keaton, Ruffalo, McAdams ? w zasadzie to niewiele wiadomo o ich bohaterach. Grają przyzwoicie, ale na nic więcej nie można liczyć bo po prostu nie pozwala im na to scenariusz ? jedynie Keaton i Ruffalo mają może po jednej scenie gdzie mogą się nieco bardziej wykazać.

McCarthy trzyma obraz za głowę ? nic się nie dzieje poza jego kontrolą czy bez jego wpływu, wszystko jest tak, jak sobie zaplanował. Zdjęcia są ledwie rusztowaniem tego filmu, podobnie jak muzyka ? wszystko jest stonowane tak, by nie odwrócić zbyt mocno uwagi widza od historii, od przesłania które tutaj ma największe znaczenie.

Reżyser przekazuje widzowi obraz z misją, mający wskazać  nie na  psychologiczną naturę problemu, ale jego powszechność, która jest zaskakująca zarówno dla bohaterów filmu, jak i dla widza. Intryga w ?Spotlight? jest wszystkim ? i można się czepiać, że bohaterowie są nieco płytcy jak na hollywoodzki projekt, że muzyka się niczym nie wyróżnia, że można by lepiej, bardziej, z większą pompą ? ale tu nic więcej nie potrzeba. Historia i sposób w jaki jest opowiadana broni się sama i zapewnia odbiorcy to, czego należy się spodziewać po thrillerze dziennikarskim ? porządną zagadkę, gdzie napięcie może być wywołana nawet przez błahostki jak zepsuta kserokopiarka.

7.5/10


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz