Muzyka na tle rasizmu ? recenzja DVD ?The Sapphires: Muzyka duszy?

Nie oceniaj książki po okładce. Zawsze starałem się trzymać tej strategii wybierając nowe pozycje w bibliotekach czy księgarniach. Zupełnie jednak zapomniałem o złotej sentencji, gdy wpadła mi w rękę płyta DVD z filmem ?The Sapphires: Muzyka duszy?. Kiczowata okładka z wyretuszowanymi dziewczynami i dziwnym kolesiem w różowej marynarce nie przyciągała mnie. Jako fan musicali musiałem ostatecznie podjąć próbę zmierzenia się z obrazem.

kadr z filmu

Zaskakujące jak ciekawą historię porusza ten film. Opowieść o czterech młodych i utalentowanych Aborygenkach. Czyli rdzennych mieszkanek terenów dzisiejszej Australii. Dopiero na początku lat 70 rząd Australii uznał ich jako obywateli i przyznali im podstawowe prawa. Dla naszych bohaterek jest to światełko w tunelu, które ma otworzyć im wiele drzwi do wielkiej kariery. Niestety szybko czeka je zderzenie z brutalnym światem. To co zostało napisane na papierze wcale nie ma odbicia w realnym świecie. Jako czarnoskóre wokalistki, do tego śpiewające urocze piosenki country, nie mają szans na zaistnienie. Wtedy na ich drodze staje pewien mężczyzna, który jest świadkiem nie uczciwej porażki wokalistek na jednym z małych konkursów talentów. Stawiając się za nimi szybko zyskuje ich sympatię zostając przy okazji menadżerem grupy. Dave pomaga dziewczynom dostosować repertuar do umiejętności, country odchodzi w zapomnienie a punktem wyjścia zostaje muzyka soul. Mężczyzna nie miał w życiu nigdy wystarczająco dużo charyzmy by zostać solowym wokalistą, jednak w roli mentora młodych dziewczyn sprawdza się bardzo dobrze. Zespół The Sapphires wygrywa niedługo swój pierwszy konkurs i jedzie śpiewać dla swoich żołnierzy do Afganistanu. Cztery dziewczyny odgrywające główne role to prawdziwe petardy! Świetnie się ich słucha a sceny niemusicalowe wypadają przyzwoicie, zwłaszcza z żartami sytuacyjnymi. Chemia między nimi zaraża innych uśmiechem, a ich dyskusje to fantastyczna żonglerka dowcipami. Najbardziej w pamięci zapada Deborah Mailman jako najstarsza z sióstr trzymająca całą grupę w ryzach. Grana przez nią Gail to dumna i nieustępliwa Aborygenka twardo idąca przez życie. Wokalnie króluje jednak Jessica Mauboy, która kradnie reszcie główne partie wokalne. Piosenki niestety nie są najmocniejszą stroną ?The Sapphires: Muzyka duszy?, coverowane przez dziewczyny piosenki to dzieła znane, ale brakuje jakiegoś konkretnego hitu, który zapada w pamięć. Najmocniejsze punkt tracklisty, sławne ?What A Man? oraz ?I Can?t Help Myself?, nie uratują reszty piosenek, które są trochę bez wyrazu i oryginalności. A to spory kłopot w przypadku musicali. Szkoda, że nie posilili się o jakąś piosenkę napisaną specjalnie do filmu.

kadr z filmu

?The Sapphires: Muzyka duszy? próbuje momentami poruszyć za wiele ważnych wątków naraz. Dlatego dosyć blado wypada kwestia równości, wojny w Wietnamie, rasizmu czy tak zwanych ?straconych pokoleń?. Niechlubna karta historii dumnej Australii jest zapomnianą dziś kwestią, niewykorzystaną przez filmowców (kilka lat temu próbował tematem zająć się Baz Luhrmann w filmie ?Australia? ale z marnym skutkiem). Musical Waynea Blaira nie opowiada o tej gorzkiej historii ale jedynie przeciera ją z kurzu sygnalizując potencjał tematu. Można było pociągnąć każdy z wątków, ale to wiąże się z nagraniem dłuższego materiału, a film trwa niewiele ponad dziewięćdziesiąt minut. Nagrodzony aż jedenastoma nagrodami AACTA (tak zwanymi Australijskimi Oscarami) film o niezwykłym zespole, który próbował pokonać wszelkie przeciwności i nieść nadzieję nie trafił do polskich kin na duże ekrany. Decyzja nie jest zadziwiająca, musicale generalnie dziś nikogo nie interesują. Ci którzy jednak kochają ten gatunek powinni sięgnąć po DVD z filmem, bo choć nie jest to dzieło bez wad, to dalej mamy tu kawałek dobrej muzyki soul z solidnymi wokalami.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz