Miłość nie zna granic ? recenzja ?W ciemno?

Tegoroczna jesień po cichu staje się festiwalem filmów o tematyce LGBT. Za nami już W imię... i Siła przyciągania, na premiery czekają zaś Życie Adeli. Rozdział 1 i 2, Płynące wieżowce oraz Wielki Liberace. Ich reżyserzy próbują ugryźć tę problematykę na różne sposoby ? od skupienia się na procesie odkrywania i akceptacji własnego homoseksualizmu, poprzez analizę zjawiska homofobii, po rozważania o płciowości (co uczynił Abdellatif Kechiche). Nigdzie jednak kwestia orientacji nie staje się tak śmiertelnie poważna, jak w izraelskim W ciemno. Debiutujący Michael Mayer osadził historię miłości dwóch mężczyzn w realiach konfliktu izraelsko-arabskiego, przez co romans ten nabiera także politycznego wydźwięku.

Mayer, który przez 10 lat zajmował się w Los Angeles montażem zwiastunów, odnalazł inspirację do nakręcenia tego filmu w opowieści swojego izraelskiego przyjaciela. Mężczyzna pracował w ośrodku w Tel Awiwie, którego zadaniem było udzielanie wsparcia palestyńskim gejom nielegalnie ukrywającym się w Izraelu (w muzułmańskiej Palestynie za homoseksualizm grozi więzienie, a nawet śmierć). Jego wspomnienia stały się kluczowe dla W ciemno, którego bohaterami są zakochujący się w sobie Palestyńczyk Nimir i Izraelczyk Roy. Kochanków dzieli nie tylko pochodzenie, język i religia, ale także klasa społeczna, gdyż pierwszy to student psychologii z rodziny robotniczej, drugi natomiast jest wziętym prawnikiem. Kiedy Nimir traci przepustkę umożliwiającą mu studia w Tel Awiwie, zaczynają się schody. Bohater musi poradzić sobie nie tylko z rozłąką z ukochanym, ale też z depczącą mu po piętach służbą bezpieczeństwa, bratem rebeliantem i zagrożeniem, że jego homoseksualizm może wyjść na jaw. Takie skomplikowanie sytuacji sprawia, że film płynnie przechodzi od melodramatu do thrillera politycznego.

Źródło: Mayfly

Widać, że reżyser znacznie lepiej odnajduje się w konwencji thrillera niż romansu, gdyż w relacji między Nimirem i Royem jest tyle pasji i żarliwości, co między ciocią Stasią i jej mężem Jeremiaszkiem z Klanu. Nie można oczekiwać od każdego filmu tak śmiałych homoerotycznych scen, jakie znalazły się we francuskim Życiu Adeli czy w niemieckiej Sile przyciągania, jednak para zalicza tylko jeden pocałunek, który mógłby świadczyć o pożądaniu. Nawet ich pierwszy seks, który zwykle jest zrywem namiętności, tutaj opiera się na czułych spojrzeniach i wzajemnym głaskaniu. Trudno uwierzyć w głębokie uczucie tych panów, skoro między nimi nie iskrzy, a z fabuły wynika, że znają się krótko i dość słabo.

Bardziej przekonująca jest ta część filmu, która przedstawia konflikt etniczny Izraela i ukazuje różnice pomiędzy życiem w Tel Awiwie a w palestyńskim Ramallahu, a także panujący tam stosunek do homoseksualizmu. To niesamowite, że coś, co w jednym mieście można okupić krwią, niespełna 100 km dalej znajduje przyzwolenie na tyle duże, że istnieją tam zorganizowane grupy wsparcia. Dzięki tym spostrzeżeniom W ciemno staje się produkcją świeżą i zabierającą ważny głos w sprawie homofobii: ludzie narzucają sobie ograniczenia, które zdają się nie mieć sensu. Miłość nie ma płci, a więc nie powinna mieć też granic. Wnioski te zostały opakowane w poprawnie zrealizowany, chociaż pozbawiony hitchcockowskiego napięcia sensacyjniak.

Źródło: Mayfly

Wartość filmu Michaela Mayera polega na pokazaniu, że produkcje o homoseksualizmie nie muszą koncentrować się tylko na kwestiach samoakceptacji oraz społecznych uprzedzeń, ale że problematyka ta może mieć także wymiar polityczny i religijny. To odmienne spojrzenie na tematykę LGBT tłumaczy, dlaczego obraz został doceniony na ubiegłorocznym festiwalu w Toronto. Szkoda, że tę garść ciekawych refleksji reżyser podał w formie nie do końca udanego miksu kina gatunkowego.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz