Miliony słów – recenzja filmu „Z jednej krwi”

Słowa, słowa, słowa, z ekranu nieustannie płyną słowa. Choć Jean ? Charles Hue prezentuje świat ograniczony do męskiej perspektywy, pełen testosteronu i adrenaliny, to dość szybko zaczyna męczyć widza kanonadą słów i ciągłymi utarczkami między bohaterami. Nie tyle dziwi nadmiar mówienia, który nie kojarzy się z męskim światem i kinem akcji, co czcza paplanina przysłaniająca ich czyny stająca się główną osią fabularną.

Po początkowym zaskoczeniu odwróceniem rolami, kiedy Jason (Jason Francois) o subtelnej urodzie i przenikliwym spojrzeniu, okazuje się tym złym, a Mickael (Michael Dauber) wyglądający niczym gangster staje się głosem sumienia nawróconym przez chrześcijańską społeczność, nic więcej nie jest w stanie przyciągnąć i zatrzymać uwagi. Czwórka braci, którzy wiodą koczownicze życie otoczeni ludźmi wiary, postanawia dokonać skoku i ukraść ciężarówkę pełną metalu. Zbliża się dzień chrztu, do którego ma przystąpić najmłodszy z braci, ale przedtem pragnie, wzorem najstarszego z rodzeństwa, dokonać napadu. Fred (Frederic Dorkel) dopiero co wyszedł z więzienia, gdzie trafił za kradzież i to właśnie on staje się głównym prowodyrem nielegalnych działań. Każdego z nich rwie do akcji poza prawem, szybkich samochodów i palenia gumy. W tej kwestii są z jednej krwi.

Czy więzy krwi w całości determinują nasze zachowanie? A co z wpływem wychowania i społeczeństwa? Hue jasno i wyraźnie stawia tezę, że geny są najważniejsze i to one skłaniają Freda do patologicznego zachowania. Kradnie, nie działa zgodnie z prawem, bo tak robił jego ojciec i nie ma od tego ucieczki. A może chęć odczuwania napięcia i adrenalina to domena męskiego świata i cała czwórka doskonale się czuje w takiej atmosferze. Trudno znaleźć wiarygodną motywację dla bohaterów, ponieważ żyją skromnie, ale nie biednie, a wiara zaczyna odgrywać w ich życiu istotną rolę.  Poza tym są źli na ojca, że sprawił im ból egoistycznym myśleniem, pozostawiając ich samych z matką, lecz powielają jego błędy.

 ?Z jednej krwi? staje się filmem przegadanym, któremu unika prawdziwe piękno relacji między czwórką bohaterów oraz możliwość eksploracji motywów ich działania. Bo choć bohaterowie mówią wiele, to tak naprawdę pozostawiają swoją emocjonalność w ukryciu. Doskonale maskują lęki i prawdziwe dążenia, zatopieni w pisku opon, pościgach samochodów oraz balansowaniu na granicy życia.  Trudno zrozumieć ich świat.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz