?Miasto 44? ? relacja z konferencji prasowej

Czy w trakcie Powstania Warszawskiego był czas na miłość i seks? Czy lata 40. i współczesna muzyka taneczna mogą tworzyć zgrany duet? I czy ?Miasto 44? zapisze się w historii polskiej kinematografii tak samo wyraźnymi literami, jak ?Kanał? Andrzeja Wajdy? Na to i na wiele innych pytań odpowiedział Jan Komasa oraz jego współpracownicy, którzy zagościli dziś na konferencji prasowej w Złotych Tarasach.

Poza reżyserem gotowa do przepytki była duża część ekipy, w tym producent Michał Kwieciński, profesor Piotr Śliwiński oraz Agnieszka Odorowicz, dyrektorka Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Nie mogło zabraknąć również młodziutkich aktorów, dla których ?Miasto 44? z pewnością okaże się przepustką do większej sławy: Józefa Pawłowskiego, Zofii Wichłacz oraz Anny Próchniak. Rozmowę poprowadził Janusz Wróblewski.

Najwięcej kontrowersji wokół ?Miasta 44? wzbudza wątek miłosny, który Jan Komasa postanowił pokazać w nowoczesnej, ?teledyskowej? konwencji. U niektórych widzów wywołało to podwójne oburzenie. Nie dość, że film nie stroni od erotyzmu, to z głośników usłyszymy nie tylko przedwojenne szlagiery typu ?Umówiłem się z nią na dziewiątą?, ale również dubstep. Reżyser rzeczowo uargumentował te zabiegi: po pierwsze chodziło o to, by wyjść ponad gatunkowe klisze i zaskoczyć odbiorców czymś, czego po kinie wojennym się nie spodziewali. Po drugie zaś ?Miasto 44? skierowane jest do młodej widowni, do której ?Kanał? Wajdy już nie trafia. ?Kanał jest oczywiście arcydziełem, lecz każdy temat z czasem wymaga nowego przedstawienia? ? stwierdzili zgodnie Komasa i Kwieciński. Droga na srebrny ekran była wyjątkowo kręta; prace nad filmem zajęły młodemu reżyserowi całe osiem lat, a ostatnie poprawki (uzupełnienie soundtracku o ?Dziwny jest ten świat? Czesława Niemena) wprowadził na chwilę przed uroczystą projekcją na Stadionie Narodowym w Warszawie, która odbyła się 30 lipca.

Żyjący jeszcze Powstańcy są podobno całkiem zadowoleni z efektu. Jedna z uwag, jaką usłyszał od nich Komasa, dotyczy owego ?nieszczęsnego? seksu, który w rzeczywiści był szybszy i bardziej zwierzęcy niż przedstawił to autor ?Sali samobójców?. Bo ? wbrew temu, przy czym upierają się niektórzy ? w ciągu tych tragicznych 63 dni był czas również na miłość, także tę fizyczną. Widmo nagłej śmierci sprawiało, że statystycznie na jeden dzień Powstania przypadały cztery śluby, co dobrze uchwycił też Komasa w swoim drugim, najlepszym dotąd filmie.

Michał Kwieciński obliczył, że aby zwróciły się koszty produkcji, obraz musi przyciągnąć do kin 3 miliony widzów. To duża liczba, lecz redakcja KinoActive wieszczy ?Miastu 44? sukces. Trzymamy też kciuki za kolejny projekt Komasy ? opowieść o polskich konkursach piękności w latach 90. ? jakkolwiek zaskakujący póki co się nie wydaje.

fot. Monika Borowska


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz