Marvel zrzuca bombę atomową na DC – recenzja Avengers: Czas Ultrona

Avengers: Czas Ultrona to chyba najbardziej oczekiwane popkulturowe widowisko po nadchodzących Gwiezdnych Wojnach. Czekali nie tylko fani, nerdy i komiksiarze, ale również krytycy i hejterzy Marvela. Pierwsza część było swojego rodzaju przełomem w historii kina i gatunku ekranizacji komiksowych. Druga to przynajmniej według mnie najlepsze dotąd dzieło Marvel Studios i najciekawsza adaptacja komiksu.

Marvel - wydawnictwo komiksowe, które od wielu lat panuje swoimi supebohaterami na srebrnym ekranie właśnie teraz spełnia swój amerykański sen. Stan Lee - ojciec tej komiksowej stajni, jedyny właściciel zwolniony przez własną firmę i człowiek, który poprowadził wydawnictwo wielokrotnie na granicę bankructwa - właśnie teraz ma swoje 5 minut. Kiedy tworzył postaci takie jak Spider-Man i Kapitan Ameryka na spółkę z Jackiem Kirbym nie mógł przewidzieć, że będzie swojego rodzaju komiksowym Hugh Hefnerem. Był jednak prezesem, który kompletnie nie rozumiał pracy swoich redaktorów co zamieniło się w koszmarną burzę emocji, falę zwolnień, wizyt komornika, wreszcie przypływ wielkiego bogactwa i znów fatalnych w skutkach decyzji o sprzedaniu połowy swoich bohaterów innym przedsiębiorstwom medialnym. Większość źle poprowadzonych działań Ojca Marvela wynikało z jego wielkiej chęci stworzenia filmowego uniwersum tegoż wydawnictwa. Doprowadziło to do odejścia takich ludzi jak Todd McFarlane i Frank Miller, a przyjaźń Lee - Kirby nigdy już nie wróciła na swój tor. Kiedy Marvel został wykupiony przez Disneya otworzyła się przed Lee niekończąca się studnia pieniędzy. To pozwoliło na spełnienie wielkiego marzenia Stana, czyli stworzenie odnogi Marvel Studios i wypuszczenia największego uniwersum popkulturowego w historii kinematografii.

Nowi Avengers to najbardziej dopieszczone i zarazem dojrzałe dziecko wydawnictwa (nie licząc Strażników Galaktyki, bo to dla mnie zupełnie inna odnoga/uniwersum i nie biorę go w tej ocenie pod uwagę). Jest to również swojego rodzaju wydarzenie historyczne w historii kina, bo kiedy bohaterowie powstawali na kartach komiksu nikt nie przypuszczał, że aż tylu pojawi się kiedykolwiek w tym samym momencie na jednym ekranie kinowym. Druga część Mścicieli jest filmem, na który mogą pójść wszyscy ale reżyser Joss Whedon przestał pieścić się z widzami, którzy nie wiedzą o co chodzi w uniwersum i nie potrafią ułożyć kolejnych klocków opowieści. Produkcja pełna jest wskazówek i SPIOLERÓW dotyczących Infinity War i rozwoju sytuacji z Ultimate Avengers, Infinity Gauntlet, śmierci Steve'a Rogersa i inwazji Tytana Thanosa, który ma dość nieudolności swoich sługusów.  Oczywiście bez znajomości tych wszystkich wątków Avengers to ciągle wspaniałe widowisko, ale jeśli układa się elementy wspólnie z Marvelem przyjemność z oglądania jest potrojona.

W sequelu Avengers to już zgrana grupa uderzeniowa. Black Widow kontroluje przemianę Bannera, Cap fantastycznie łączy umiejętności walki z Thorem, Iron Man posługuje się nowym systemem zbroi o dużo większej sile rażenia, a Hawkeye to najlepszy snajper jakiego nosiła nasza planeta. Niestety wkrótce na wierzch wychodzi megalomania i arogancja Starka, który wspólnie z Brucem tworzy program Ultron (oryginalnie zbudowany przez Hanka Pyma - twórcę zbroi dla Antmana, ale kolejność filmów nie pozwoliła na takie rozwiązanie w tym uniwersum). Brat Jarvisa ma być najlepszym systemem obronnym dla Ziemi, ale niestety jeden z infinity gems (mamy ich 4 - wszystkie już widzieliśmy w filmach Marvela i to właśnie tych kamieni poszukuje Thanos) buntuje Ultrona przeciwko jego twórcom. Avengers nie staną tylko na przeciwko nowego wroga, ale zmierzą się także ze swoimi słabościami jako grupa.

Avengers: Czas Ultrona to najciekawsza ekranizacja komiksu jaką widziałem od czasów The Watchmen. W powieści obrazkowej Alana Moore'a mamy inną drużynę bohaterów, ich porównanie jest bezsensowne, ale sposób w jaki zostali pokazany w wersji kinowej podobny jest do nowego filmu Whedona. Superbohaterowie w Avnegers to również wspaniałe kreacje aktorskie. Od pierwszego do siedemnastego nazwiska w credits zobaczymy same gwiazdy licząc Stellana Skarsgarda. Wszystkie elementy, które również nie "zaskoczyły" w pierwszej części tutaj są dopracowane do perfekcji. Każda postać ma swoje 5 minut i "bossa" do rozwalenia, superbohaterowie się ze sobą zazębiają, mają prawdziwe - chemiczne relacje (genialna Johannson i urzekający Ruffalo). Efektów specjalnych jest tak dużo, że prawie nie mieszczą się na ekranie. To jednak nie znaczy, że wszystko jest zamazane i nic nie widać - zdjęcia są piękne! Zarówno detale na zbroi Tony'ego i Ultrona, jak i kolory Visiona, pęd biegu Quicksilvera, czy magia Scarlet Witch.

Wyścig zbrojeń trwa! Zack Snyder wyposażył DC Comics w najpotężniejszą dotąd "broń masowego rażenia" i buduje za jej pomocą Ligę Sprawiedliwych. Affleck jako Mroczny Rycerz z Dark Knight Returns Franka Milera wypada w zwiastunie rewelacyjnie. Stacja CW tworzy zalążek Ligi z Arrowem, Flashem i Black Canary na czele, a rozpoczęły się właśnie zdjęcia do Suicide Squad z Jaredem Leto - nowym Jokerem. Marvel wypuścił ostatnio jeden pocisk ziemia-powietrze o nazwie Daredevil trafiając bardzo celnie w serie telewizyjne DC, ale to co zrobili z Ultronem to dosłownie zrzucenie bomby atomowej na biuro właścicieli Batmana. Czy mroczne i poważne wydawnictwo pozbiera się po nadchodzącej Fantastycznej Czwórce i Ant-Manie? Obyśmy mogli obserwować tylko takie wojny w całym naszym życiu. Marvel zamiata z oceną 9/10.

Bardzo dziękujemy firmie SAMSUNG za możliwość wzięcia udziału w niezwykłym pokazie i konkursie w czasie seansu.


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz