One man show Dolana – recenzja „Pieśni słonia”

0

Małgorzata Czop

31.08.2015

Przeszłość odciska swoje piętno na każdym człowieku. Determinuje to, kim jesteśmy. A brak rodzicielskiej troski w dzieciństwie czy traumatyczne przeżycia mogą stanowić doskonałe pole do rozwoju choroby psychicznej. To zdaje się mówić Charles Biname w ?Pieśni słonia?, gdzie dramat rozgrywający się pomiędzy pacjentem a psychiatrą obnaża niedostatki tego drugiego. Staje się doskonałą instrukcją, jak nie rozmawiać z chorym, który prowadzi manipulatorską grę pozorów.

Po tajemniczym zniknięciu jednego z lekarzy szpitala psychiatrycznego, doktor Toby Green (Bruce Greenwood) musi dowiedzieć się, co się wydarzyło. Michael (Xavier Dolan) widział doktora jako ostatni i może posiadać niezbędne informacje, a że jest ciekawym przypadkiem brylującym gdzieś na granicy psychozy z socjopatycznymi zapędami, czerpie przyjemność z wodzenia dyrektora szpitala za nos. Depresyjny młodzieniec skrywa w sobie liczne rany, i aby zyskać jego zaufanie, Green próbuje przedostać się przez skorupę kłamstw i słownych potyczek. Staje się doskonałym przykładem psychiatry, który zagubiony w życiu prywatnym, nie potrafi wydostać się z pętli gry prowadzonej przez Michaela. Poddaje się każdej sytuacji, nie kwestionuje, nie podpuszcza, przez co staje się biernym uczestnikiem rozrywkowego show.

?Pieśń słonia? opiera się na utartych schematach: traumatyczne przeżycie prowadzi do psychozy, szalone spojrzenia i dziwne uśmieszki gwarantują obraz choroby, a zagubiony lekarz staje się odzwierciedleniem problemów swojego pacjenta. Niedostatki historii, która mimo wszystko buduje niesamowite napięcie doprowadzające do słabych rozwiązań, przezwycięża Xavier Dolan. To jego film od początku do końca. Balansuje na granicy szaleństwa i depresji, dzięki czemu nie wiemy, kiedy bohater jest szczery, a kiedy gra, aby ociągnąć z góry założony cel. Równie dobrze partneruje mu Catherine Keener (pielęgniarka Susan), która zachwyca równowagą w powściągliwej ekspresji i cichym zrozumieniu.

Film Charlesa Biname, który po długiej przygodzie z telewizją, wyruszył na podbój kina, intryguje i wciąga, dzięki spokojnej narracji i obiektywnej obserwacji. Powolne odkrywanie tajemnicy z życia głównych bohaterów, daje pole do samodzielnej eksploracji i napięcia wyczekiwania. Choć ?Pieśń słonia? momentami kuleje, denerwuje, to potrafi też wzruszyć i bawić nienachlaną symboliką. To dramat z kryminalnym zacięciem fenomenalnie zagrany przez Dolana, który zaskakuje coraz większą twórczą dojrzałością.


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz