Łamanie czwartej ściany podczas łamania czwartej ściany – recenzja filmu „Deadpool”

Obecnie praktycznie co chwila w kinie pojawia się jakiś nowy film o superbohaterach. Przez ostatnie kilka lat parę razy w roku na ekranie widzimy albo X-Menów, albo Avengersów, Spider-mana, Batmana, Thora, Iron Mana ? wyliczanka idzie dalej. Ale rzadko są to filmy skierowane do odbiorców dorosłych ? ostatnim takim przykładem był ?Watchmen? z 2009 roku, który, jakby nie patrzeć, nie poradził sobie zbyt dobrze komercyjnie ? a filmy o superbohaterach są nastawione na zyski. ?Deadpool? jednak (prawdopodobnie) takim fiaskiem nie będzie.

Przez ostatnie tygodnie nie można było przeglądając internet nie zauważyć przynajmniej parę razy w tygodniu jakiejś wzmianki o tym filmie. Agresywna kampania reklamowa, ponoć pomysł odtwórcy głównej roli Ryana Reynoldsa, skutki przynosi bardzo szybko, już w dniu premiery film zarobił równowartość prawie 20% swojego budżetu. I nie dziwota, bowiem widzowie dostali dokładnie to, co zapowiadali twórcy ? najbardziej zwariowanego bohatera komiksów, jakiego widział świat.

Wade Wilson (Reynolds) jest najemnikiem. Za odpowiednie pieniądze spuści łomot  czy zabije każdego, którego tylko mu się wskaże. Ma dziewczynę, którą kocha ponad życie, Vanessę (Morena Baccarin) i świetnego kumpla(TJ Miller). Wszystko się wali w momencie gdy Wade dostaje niczym obuchem po głowie informacją, że ma raka, a jedyna deska ratunku to nie-do-końca legalne eksperymenty, którym się poddaje i które tworzą z niego Deadpoola.

Od pierwszych sekund obraz nie próbuje ukrywać, że jest w dużej mierze komedią, to właśnie zabawne momenty są jego największą zaletą. W napisach otwierających spektakl, twórcy żartują sami z siebie, a to zaledwie początek. Nie jest to komedia dla każdego ? pełno w niej nie tylko inteligentnego humoru czy łamania czwartej ściany, ale też tanich, głupawych żartów na poziomie gimnazjum ? ale to w końcu Deadpool, taki, jakiego fanom serwują twórcy komiksu już od wielu lat. I wbrew pozorom, jeśli ktoś od czasu do czasu lubi takie dowcipy, to uśmieje się do rozpuku. Gagi wręcz wylewają się z ekranu na prawo i lewo. Aktorstwo, to w zasadzie teatr jednego aktora. Wcielający się w tytułową rolę Reynolds jest znakomity, zresztą nic dziwnego ? po tym, jak postać Deadpoola sprofanowano w ?X-men geneza: Wolverine? zaciekle walczył, by pokazano na ekranie to, czym Deadpool jest naprawdę. W wywiadach promujących film widać, że Reynolds jest fanem postaci i dał z siebie wszystko zarówno w działaniach marketingowych, jak i odgrywając główną rolę - poprostu definiował swoja tożsamość. Cała reszta postaci i aktorów to jedynie dodatek ? może jeszcze TJ Miller w niektórych momentach zabłyśnie, ale tak naprawdę nie ma co ich winić bowiem nie mają zbyt dużego pola do popisu.

Walki to znakomicie opracowana choreografia. Iście akrobacyjne wyczyny bohaterów budzą podziw, tym bardziej jeśli są wykonywane na tle bardzo dobrych jak na ten dość niewielki jeśli chodzi o film tego typu budżet (zaledwie 58 milionów dolarów ? prawie 5 razy mniej niż zeszłoroczny ?Czas Ultrona?!). Muzyka jest dopasowana do obrazu ? nierzadko słyszymy utwory, które mają potęgować komiczny wydźwięk filmu i zdecydowanie im to wychodzi.

Podsumowując, jest to film, na który czekało wielu. Krwawy, zabawny, obfity w przekleństwa i humor, który czasem obniża loty tak niebezpiecznie, że stopami zahacza o powierzchnię wody, ale czy komuś to przeszkadza? Nie. To ?Deadpool?. Dokładnie taki, na jakiego liczyli fani. I jeśli ktoś nie boi się widoku krwi i nie przeszkadzają mu niezbyt inteligentne żarty, bo potrafi docenić te lepsze, z którymi się przeplatają, to niech się wybierze do kina, bo bawić się będzie przednio. Akcja jest, humor jest, dramat się przewija w tle, może historia nie jest zbyt oryginalna ? ale film parodiuje inne historie o superbohaterach, więc można to wybaczyć.

8/10


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz