Kto zastrzelił szeryfa? – recenzja filmu „Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie”

Seth MacFarlane to postać nietuzinkowa. Niepasujący do łagodnej twarzy dźwięczny tenor i głowa pełna ostrych i rewelacyjnych dowcipów. Korzystając z westernowskiej terminologii w Milionie sposobów trochę przestrzelił swój pomysł. Film momenty ma, jest wiele scen, w których faktycznie można paść ze śmiechu - niestety jest ich dosłownie garstka.

Kiedy w jego poprzedniej produkcji Ted wszystkie dowcipy o ejakulacji, fellatio, fekaliach i innych tego typu tematach miały sens, tak w nowym obrazie nie za bardzo. Pluszowy Miś, który cały czas chodzi naćpany, lub pijany może robić co chce - jest przecież pluszakiem jak sam stwierdza, więc czemu ma się przejmować moralnymi problemami ludzi? Otóż to! W parodii westernu czym zdecydowanie jest nowy film MacFarlane'a brakuje tej spinki, która trzyma całość i pozwala się nam śmiać, lub w ogóle bawić się historią do samego końca. Reżyser bardzo dobrze porusza wszystkie absurdalne tematy Dzikiego Zachodu. Oglądając western nie zauważaliśmy wielu nielogicznych rzeczy, będących nieodzownymi elementami tego gatunku. Skąd biorą się wilki? Czym tak naprawdę jest kula z trawy kręcąca się po pustyni? Dlaczego wszyscy ciągle są nawaleni skoro jest upał? Czemu w barach bójka rozpoczyna cały łańcuch walki? I tak dalej. Film świetnie potrafi wyciągnąć te wszystkie elementy i w trafny sposób wyśmiać. Niestety dowcip MacFarlane'a kończy się w tym miejscu. Przez to, że produkcja jest również bardzo długa, widzowie mogą się wymęczyć kolejnymi nie tyle niewyrafinowanymi, co po prostu niezbyt śmiesznymi wstawkami.

W "Milion sposób jak zginąć na Zachodzie" zobaczymy reżysera w głównej roli. Jako niezadowolony z życia hodowca owiec, w  dodatku nieszczęśliwie zakochany szuka swojej pasji, iskry, która pozwoli mu się rozwinąć. Szansę na zmianę daje mu nowy gość jego małego miasteczka - piękna Anna. Z nią jednak przyjdą także wielkie kłopoty...

Nowy film MacFarlane'a to bardzo dobre występy wielkich nazwisk: Theron i Neeson. Zobaczymy w tej produkcji świetne dialogi Sary Silverman i mnóstwo zabawnych cameo, m.in. Jamie Foxx i Ewan McGregor (bądźcie czujni!). Jest to jednak kolejna komedia, która niczego  nie zawojuje wśród innych, mniejszych wakacyjnych produkcji. Wredny misiek Ted to ciągle najlepszy film MacFarlane'a. Tylko 6/10.

ZWIASTUN:

Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz