?Królowie lata? – recenzja filmu

?Królowie lata? - przy tym filmie można się rozbawić, rozmiłować w obrazkach i przede wszystkim rozczulić, bo debiutujący pełnometrażową komedią reżyser - Jordan Vogt-Roberts pokazuje, jaki piękny jest świat, gdy się ma piętnaście lat, błahe problemy, trochę uprzykrzających rodziców i wcale nie takie niewinne, jakby się mogło wydawać, plany... Bohaterowie Robertsa przeżywają typowy, młodzieńczy bunt, którego zapewne każdy doświadczał. Dla nich typowość tego naturalnego protestu kończy się w momencie, w którym większość nastolatków zamierza pogodzić się z losem, bo Joe, Patrick i  Biaggio decydują się jednak zrealizować swój zuchwały plan i naprawdę uciekają z domu. Nie, nie błąkają się po ulicach i nie wskakują do pociągów, to nie kolejny film drogi. Po prostu, ot tak, zamieszkują w pobliskim lesie, we własnoręcznie zbudowanej z odnawialnych materiałów twierdzy i żywią się darami natury. Postanawiają żyć na własną rękę, po swojemu, ściślej: po męsku. Tam przekonują się, jak to jest być panem swojego losu, uwolnić się od nadopiekuńczych rodziców i wreszcie robić to, na co ma się ochotę. Czasem słońce, czasem deszcz, ale w końcu robię to, co chcę. Joe ucieka, bo ma dosyć swojego zrzędliwego ojca, Patrick, bo nie może wytrzymać w domu, w którym jest notorycznie krytykowany, a rodzice przypominają przybyszów z kosmosu. Do tej dwójki dołącza najciekawsza postać filmu - ekscentryczny Biaggio, który w imię męskiej przyjaźni gotowy jest na każde poświęcenie. Nastolatkowie w końcu czują w piersiach wolność, uczą się sztuki przetrwania z podręczników i ustalają zasady męskiej przyjaźni. Nie wszystko da się jednak zaplanować i upadający na ziemię potężny konar drzewa jest zapowiedzią, że na tym szkle pojawi się rysa i wkrótce ich przyjaźń zostaje poważnie wystawiona na próbę. Przydałaby się tutaj kobieca ręka - stwierdza Joe i zaprasza do lasu blondynkę Kelly, obiekt westchnień Joe i Patricka. Problemy z kobietami - to są dopiero problemy! ?Królowie lata? to urocza, zabawna i mądra komedia, w której wszystko jest autentyczne. Nastolatkowie, którzy patrzą na świat jeszcze z dziecięcą naiwnością, wyolbrzymiając i stawiając na pierwszym planie własne problemy. Wreszcie ciekawi i nieprzerysowani rodzice to główny ciężar komediowy. To wszystko  uchwycone  na chwilę przed zmierzeniem się z prawdziwą dorosłością, rozczarowaniami, troskami i wyzwaniami. Dużym plusem tego filmu jest gra aktorska, reżyser wraz ze scenarzystą oparli scenariusz nie tylko na własnych doświadczeniach z dzieciństwa, sporo swobody dali też aktorom. Część scen była improwizowana, a Jordan Vogt-Roberts nie wyłączał kamery nawet podczas przerw i utrwalał momenty między ujęciami. Dzięki temu z ekranu bije autentyzm i prawdziwa młodzieńcza energia. Idealny film na końcówkę wakacji, można się przy nim wyluzować i zdystansować od codzienności. Poza częstym humorem, chociaż czasami nietrafionym, film pobudza refleksję, że rodzice wcale nie są tacy straszni jak nam się wydaje, do wysnucia takich wniosków skłania izolacja w lesie albo sala kinowa w czasie projekcji ?Królów lata?. Ale mimo wszystko to trochę mało i trochę błaho jak na film, który otwierał poważny międzynarodowy festiwal w Poznaniu. W kinach 30 sierpnia.
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz