Kobiecy pierwiastek – recenzja „Dziewczyny z portretu”

Eddie Redmayne jest niczym puste płótno, które przy pomocy wprawnego pędza, barwnej palety i odrobiny wysiłku, przybiera niesamowite barwy. Aktor tworzy postacie pełne wyrazu i werwy, nie pozostawiając złudzeń, co do szóstego zmysłu emocjonalnej żonglerki niuansami charakteru kreowanych bohaterów. Podobnie jest w ?Dziewczynie z portretu?, gdzie drgnienie mięśni, ledwie widoczny grymas czy krótki błysk oka, stają się niesamowitą podróżą przez meandry poszukiwań własnej tożsamości.

Tom Hooper otwiera swój film statecznymi obrazami duńskiego krajobrazu. Melancholijne spojrzenie na malarskie inspiracje Einara Wehenera (Eddie Redmayne) nadaje ton całej opowieści, która otula swoją poprawnością i pięknem niczym morska bryza. Na darmo poszukiwać tutaj wielkich uniesień, choć w życiu malarza i jego żony, rozgrywa się prawdziwa burza, kiedy niewinna zabawa w przebieranie za kobietę przyjmuje znamiona odkrywania prawdziwej tożsamości płciowej. Szczęśliwe małżeństwo Einara i Gerdy (Alice Vikander), przedstawicieli kopenhaskiej bohemy, okazuje się dojrzałymi i otwartymi związkiem, który z ogromną miłością podchodzi do zaistniałej sytuacji.

Einar stopniowo przechodzi przemianę w Lili Elbe, dzięki czemu udaje się uniknąć karykatury i grubej kreski. Hooper przedstawia subtelne kino transgenderowe, gdzie świadomość samego siebie i uparte dążenie do celu kształtuje postawy obojga bohaterów. Brak w ?Dziewczynie z portretu? radykalnych rozwiązań, taniej sensacji czy emocjonalnego rozdrapywania ran, tym bardziej że nie można zamknąć tego filmu w ramach opowieści o pierwszej w historii zmianie płci. To przede wszystkim historia o miłości w trójkącie, gdzie z biegiem czasu siła uczuć nie słabnie. W końcu rozpad małżeństwa jest nieuniknioną częścią decyzji, jakie podejmuje Einar/Lili, ale to nie zmienia zaangażowania Gerdy. Ona kocha wciąż tą samą osobę.

Na szczęście ?Dziewczyna z portretu? to nie film jednego aktora, choć Redmayne po ?Teorii wszystkiego? udowadnia, że jest mistrzem metamorfozy i kreacji. Fantastycznie partneruje mu Alicia Vikander, która nie wpadła w koleiny smutku i cierpienia. Jej Gerda to wyjątkowo światła kobieta, która nawet sto lat temu, kiedy transgenderyzm uchodził za chorobę psychiczną, była wyjątkowo postępową osobą. Stąd niesamowita równowaga na ekranie między aktorami, którzy wzajemnie się dopełniają.

Tom Hooper wyreżyserował film, który nie przejdzie obojętnie w oscarowych nominacjach. Wykorzystał chwytliwy temat mniejszości, rozdarcie emocjonalne i ogromną zmianę głównego bohatera, ale nie popadł w banalność i tani sentymentalizm. Stworzył kilka pięknych scen, które zatopione w mrocznych zdjęciach Danny?ego Cohena, niosą w sobie prawdę o Lili Elbe przez lata żyjącej w nie swoim ciele. Co najważniejsze o seksualności Einara/Lili nie decydują pończochy czy sukienki (choć są czynnikiem zapalnym), ale jej sposób myślenia i zachowania, dzięki czemu ?Dziewczyna z portretu? staje się intelektualnym kinem uczącym tolerancji i zrozumienia.

 

Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz