Kobieca siła zdobywania – recenzja „Znam kogoś kto cię szuka”

To mogła być dobra historia. To mogli być ciekawi bohaterowie, którzy wychodzą naprzeciw stereotypom płci i narodowości. W końcu była szansa na pełnokrwistą buntowniczkę, która pragnie, pożąda i osiąga swoje cele. Niestety zabrakło jakiegoś tajemniczego pierwiastka, który wyciągnąłby debiut Julii Kowalski z przesadzonych obrazów balującej młodzieży, której nie dotyczą żadne normy i granice w dążeniu do upragnionych celów. 

 ?Znam kogoś kto cię szuka? jest opowieścią o Rose (Liv Henneguier). Przeciętna dziewczyna, skupiona na sobie i grze na flecie w niczym nie przypomina przebojowych nastolatek z amerykańskich filmów (?Wredne dziewczyny? czy ?High School Musical? ). Zdecydowanie bliżej jej do Lili z ?Obietnicy? Anny Kazejak-Dawid, która jako doskonała manipulatorka zdobywa upragniony dowód miłości w postaci zbrodni. U Kowalski celem nastoletniej dziewczyny jest zdobycie uczuć szkolnego rozrabiaki Romana (Yoann Zimmer), a jako punkt zaczepienia wykorzystuje znajomość z jego ojcem (Andrzej Chyra), o którego istnieniu chłopak nie ma pojęcia.

 Rose staje się silną postacią odkrywającą swoją kobiecość i seksualność. Uczy się relacji z rówieśnikami, próbuje swoich sił i możliwości, czyni to jednak dość nieporadnie przy braku kobiecego wzorca w postaci matki. Emocjonalnie rozhuśtana, skłonna do kłamstwa i przesady potrafi walczyć o swoje. Henneguier stworzyła interesująca postać okraszoną niewinnością, naiwnością, ale przede wszystkim zdecydowaniem i uporem.

 Mimo wszystko opowiadana historia nudzi stereotypowym potraktowaniem rzeczywistości. Choć Francja nie rozpływa się w urodzie paryskich ulic, to wypada lepiej na tle pustej i wiejskiej Polski. Reżyserka uwypukla różnice, podkreśla nastoletnią beztroskę i seksualną rozwiązłość. Proponuje kilka kontrowersyjnych rozwiązań (seks na przystanku), które tym bardziej obnażają niedojrzałość bohaterów, ale nie są niczym nowym w negatywnym obrazie nastolatków.

Film zatapia się w dłużyznach, momentami zabawnych ujęciach (erotyzujące spojrzenie na pracującego Józefa), ale nie udaje mu się wypracować wyrazistego języka, który przyciągnąłby uwagę. ?Znam kogoś kto cię szuka? zyskuje przede wszystkim dzięki hipnotyzującej muzyce Daniela Kowalskiego w klimacie ?Drive? czy ?Lost River?. Debiut Julii Kowalski nie wychodzi poza żadne ramy, choć może być pierwszym krokiem na drodze do opowiadania o pragnieniach kobiet. W końcu żeńska bohaterka posiada taką siłę sprawczą, której nie powstydziłby się żaden mężczyzna.


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz