Klątwa krwi. ?Carrie? w interpretacjach Briana De Palmy i Kimberly Peirce

Nakręcona w 1976 roku Carrie Briana De Palmy na stałe weszła nie tylko do klasyki horroru, ale także kinematografii w ogóle (redaktorzy ?Empire? przyznali dziełu 86. miejsce w rankingu 500 najlepszych filmów wszechczasów). To jeden z tych tytułów, których remake niesie ze sobą duże ryzyko profanacji oryginału, jednak Kimberly Peirce okazała się wystarczająco odważna, by spróbować swoich sił. Efekt jej pracy, czyli ponowna ekranizacja prozy Kinga z Chloë Grace Moretz i Julianne Moore w obsadzie, zagości w naszych kinach już 18 października.

Amerykańska reżyserka, którą widzowie kojarzą przede wszystkim z dramatu Nie czas na łzy z Hilary Swank, nie jest pierwszą, która wpadła na pomysł odświeżenia Carrie. Film doczekał się sequelu Furia: Carrie 2, wersji telewizyjnej, a nawet? musicalowej. Wszystkie te przedsięwzięcia okazały się klapą. Kręcąc remake nie można uniknąć porównań do poprzednika, a De Palma ustawił poprzeczkę bardzo wysoko. W czym tkwi tajemnica sukcesu ekranizacji debiutu Kinga, książki, która otworzyła mu drzwi do kariery?

Źródło: Forum Film

Powodów jest wiele. To jeden z pierwszych horrorów, którego akcja toczy się w szkole, co było nowatorstwem i początkiem pewnej mody. Ciekawie prezentuje się sama kwalifikacja gatunkowa filmu ? jest w nim coś ze slashera, ale chociaż krew to główny, powracający motyw, to nie pochodzi ona z rozerwanych ludzkich tętnic, lecz ma związek z menstruacją, pojawia się jako zwierzęca posoka, bądź też zostaje przywołana w biblijnym cytacie (krew w ?slasherowym? wydaniu pojawia się dopiero na samym końcu). Sam Stephen King nazwał Carrie powieścią o tym, jaką władzę daje kobietom ich seksualność i czego boją się w niej mężczyźni. Ta przewrotna wariacja bajki o brzydkim kaczątku, które zamiast w łabędzia przemienia się w żądną krwi boginię śmierci, zakłada dramatowi psychologicznemu upiorną maskę horroru, dla której wykrój dał sam Hitchcock. Briana De Palmę uważa się za jednego z najpilniejszych uczniów reżysera Psychozy, czego dał w Carrie świadectwo w postaci umiejętnego stopniowania napięcia, dzięki któremu film budzi dreszczyk emocji bez epatowania przemocą. Instrukcje Hitchcocka przyczyniły się do powstania jednego z najmocniejszych, najbardziej wstrząsających finałów w historii kina.

Ale z Carrie w pamięć zapada dużo więcej niż końcowa sekwencja. To produkcja stworzona z całego ciągu obrazów, które zapisały się na trwałe w dziejach kinematografii: od otwierającej film sceny pod prysznicem (która z soft porno przeradza się w bolesny dramat), przez perfekcyjnie zmontowaną, poliwizyjną sekwencję balu maturalnego, aż po epilog nakręcony w estetyce sennego koszmaru. Na długo po projekcji w głowie zostają także wielokrotnie powtórzone przez Margaret White słowa ?będą się z ciebie śmiali?, a także jej fanatyczne modły nad córką ?wiedźmą?.  Te makabrę doskonale uzupełnia  na przemian spokojna i niepokojąca muzyka Pino Donaggio.

Źródło: Forum Film

Czy Kimberly Peirce uda się wydobyć z powieści Kinga coś nowego? Stoi przed nią naprawdę trudne zadanie. Carrie z roku 1976 była innowacyjna pod względem zarówno gatunkowym, jak i technicznym, a większość współczesnych remaków horrorów z lat 70. i 80. to tylko blade cienie oryginałów, fabularne kopie pozbawione psychodelicznego klimatu, który charakteryzuje kino grozy z tamtego okresu. Mimo tego nowa Carrie budzi spory apetyt. Raz, że za projekt zabrała się reżyserka o niewielkim, jednak ciepło przyjętym przez krytykę dorobku, dwa ? zwiastun daje nadzieję na dobre straszydło. Być może to zasługa użytego coveru Will You Still Love Me Tommorow w wykonaniu Lykke Li, ale trailer jest wystarczająco niepokojący, aby wierzyć, że będzie taki cały film. Zastrzeżenia budzi jedynie obsadzenie Chloë Grace Moretz w tytułowej roli. Jej poprzedniczka, Sissy Spacek, to kobieta obdarzona specyficzną urodą. Ostre rysy twarzy i duże, lekko wyłupiaste oczy dodawały tej postaci jeszcze więcej dziwności. Trudno podejrzewać delikatną, słodką buzię Moretz o duży potencjał horrorowy, jednak szesnastoletnia aktorka to nie tylko najbardziej obiecujący talent w Hollywood, ale też osoba z całkiem już sporym doświadczeniem, które zdobyła między innymi na planie wywołującego gęsią skórkę Pozwól mi wejść. Życzę sobie, jak i wszystkim innym miłośnikom ekranowego dreszczyku, by to żeńskie trio Peirce ? Moretz ? Moore pozytywnie nas zaskoczyło.

[youtube height="HEIGHT" width="WIDTH"]http://www.youtube.com/watch?v=eYjOGG9rLzo[/youtube]

Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz