Kick-Ass 2 recenzja filmu

Druga część przygód jednego z "najprawdziwszych" superbohaterów to niesamowite kino. Nie można go zaliczyć ani do standardowych ekranizacji, ani do pastiszowego kina akcji. Kick-Ass to coś więcej niż historyjka o kolorowych świrach, czy prosty film z przereklamowanym przesłaniem. Superbohater jest w każdym z nas i nie było na pokazie osoby, po której nie byłoby tego widać.
materiał promocyjny
Zeszyty stworzone przez Marka Millara to nietuzinkowe powieści graficzne. Przedstawiają bowiem superbohatera w zupełnie innym świetle niż znamy go z animacji, filmów, czy gier. Dave Lizewski to chłopak taki, jak każdy z nas z tym jednak wyjątkiem, że w przeciwieństwie do siedzących przed monitorem "geeków" - stał się tym kim zawsze chciał być. Zdecydował się przywdziać kolorowy kostium i ruszyć do walki ze złem. Bez doświadczenia, gadżetów i militarnego wyszkolenia trafia na ostry dyżur już w pierwszej akcji. Mimo jednak popełnianych błędów jest odważny i przede wszystkim twardy - tak staje się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w mieście. Część historii z komiksów oglądamy w pierwszej produkcji, kiedy niby wszystko idzie gładko, choć nie do końca. Gdy pojawiają się złoczyńcy z prawdziwego zdarzenia, sprawy zaczynają przybierać inny obrót. Gdyby nie Hit-Girl (jedyna "prawdziwa" zabójczyni z tego grona), Kick-Ass wąchałby kwiatki od spodu już po pierwszych 45 minutach filmu. Wraz z łomotem, który zbiera także się rozwija -  co wkrótce sprawia, że może nie jest jak Sly w Expandables, ale na pewno potrafi konkretnie skopać tyłek!
źródło: iFanboy
Druga część zaczyna się w momencie, kiedy zapanował w mieście spokój. Mindy (Hit-Gril) może rozpocząć nowe życie, a Dave wraca do starych przyzwyczajeń i czytania komiksów. Villainów już nie ma, policja pilnuje porządku - kolorowo i po bożemu. Jednakże wewnętrzna energia mówi naszym bohaterom, że to nie takiego życia szukali. Czują coś, co nie tylko przyciąga ich do siebie, ale także do szafy, w której dawno temu zakopali stary, superbohaterski outfit. Mało tego - kiedy Kick-Ass siedzi w domu, na twitterze organizują się inni wojownicy sprawiedliwości właśnie na jego cześć. Czas wrócić do gry i jeszcze raz zostać gwiazdą ulicy! [Teraz powinno być słychać specyficzne zacięcie gramofonu]  Tymczasem  w przestępczym światku, stary znajomy: Red Mist wyrasta na jednego z najbardziej krwiożerczych i pomylonych czarnych charakterów w historii ekranizacji komiksowych. Nazywając się Motherfucker zbiera ekipę recydywistów i psycholi, którzy pomogą mu poćwiartować i raz na zawsze sprzątnąć zabójcę jego ojca: Kick - Assa. Film Vaughna to niezwykła produkcja, która na pewno ucieszy fanów powieści obrazkowych, a przede wszystkim wiernych czytelników Marka Millara. Jest to obraz, który pokazuje bardzo dziwne postacie w ludzki, ostry, surowy i realistyczny sposób. Prawdą jest, że scenariusz komiksu to gotowa produkcja, ale przeniesienie tych zwariowanych osobowości na srebrny ekran było nie lada wyzwaniem. Kick-Ass 2 zainteresuje dosłownie każdego, kto znajdzie się na seansie, bez względu na płeć, ale dopiero po 18 roku życia. Sceny walk są brutalne, krwawe i bezlitosne (pamiętajmy! przecież to nie komiks, tylko prawdziwe życie). Poza samą realizacją i montażem, fasadą historii są aktorzy będący wierną kopią swoich rysunkowych wzorców. Moretz, Carrey, Johnson, (szczególnie) Mintz i reszta superbohaterów to postacie z krwi i kości. Każdy z nich jest inny i wyraźny, dlatego ta produkcja spodoba się dużo szerszej publiczności niż nam się wydaje.
materiał promocyjny
Reżyser świetnie podzielił oba filmy, dokładnie tak jak dzielone są zeszyty komiksowe. Większą część z nich pokazał w pierwszej odsłonie, kiedy Kick-Ass przygotowuje się i wdraża do roli superbohatera. Wydaje mu się, że jest w stanie opanować konsekwencje swoich działań i przy odrobinie szczęścia wykaraskać się z kłopotów. W sequelu niestety nie jest tak różowo. Zadzierając z najgorszymi trzeba spodziewać się jeszcze gorszego rozwinięcia sytuacji. Nie ma oliwy bez ognia, akcji bez reakcji itd. W Kick-Ass 2 robi się bardzo nieprzyjemnie i albo dasz się zabić, albo udowodnisz że masz jaja ze stali. Film jest fantastycznym kinem akcji, jednocześnie elektryzującym, dramatycznym widowiskiem. Świetny scenariusz, mądrze poprowadzona fabuła, i wyśmienita rozpierducha klasy A+. Ta recenzja z solidnym, zawyżającym w stronę 9: 8/10. ZWIASTUN:

Dodaj komentarz