Jozef van Wissem zagra do filmu „Nosferatu – symfonia grozy” F.W. Murnaua.

Jozef Van Wissem, holenderski kompozytor, lutnista i gitarzysta. Gry na lutni uczył się w Nowym Jorku pod okiem Patricka O'Briena. Van Wissem został wytypowany przez londyńskie National Gallery do stworzenia utworu muzycznego poświęconego obrazowi  „Ambasadorowie" autorstwa Hansa Holbeina. Nagrał cztery albumy z reżyserem Jimem Jarmuschem. Za ścieżkę dźwiękową do filmu„Tylko kochankowie przeżyją” został nagrodzony Cannes Soundtrack Award.

Van Wissem kreuje ponadczasowy, mroczny i intensywny wszechświat. Jego muzyka jest hipnotyzująca, czysta i minimalistyczna, tworzy niezwykłą, transcendentną atmosferę. Kompozytor odwiedzi kino Muranów, aby zaprezentować swój najnowszy projekt: muzykę wykonywaną na żywo do jednego z najbardziej znanych horrorów - „Nosferatu - symfonia grozy" (1922) F.W. Murnaua - na gitarę elektryczną i lutnię. W tle będzie także słychać elektronicznie zmanipulowane nagrania ptaków (imię wampira oznacza „krzyk ptaka śmierci o północy”).

„Nosferatu” jest pierwszym znaczącym horrorem w historii kina i zarazem archetypem niezliczonych późniejszych opowieści o wampirach. Pomimo upływu ponad 80 lat od premiery nieme, ekspresjonistyczne arcydzieło F.W. Murnaua pozostaje w swoim gatunku niedoścignione. Fabuła „Nosferatu” to adaptacja nieśmiertelnej powieści Brama Stokera „Drakula”.

Friedrich Wilhelm Murnau, jeden z najważniejszych przedstawicieli niemieckiego ekspresjonizmu filmowego, planował zekranizować książkę już w 1920 roku. Wdowa po Stokerze nie zgodziła się jednak na sprzedaż praw autorskich do adaptacji powieści. Murnau nie zamierzał z tego powodu rezygnować ze swoich planów. Nie mogąc legalnie posługiwać się tytułem „Drakula” nazwał swój film (i wampira) „Nosferatu”, zmienił nazwiska pozostałych bohaterów, a akcję przeniósł z Londynu do niemieckiej Bremy. Nikt kto zna powieść Stokera nie da się jednak zwieść tej prostej mistyfikacji; prawdziwe źródło scenariusza Henrika Galeena jest aż nazbyt rozpoznawalne. Nic też dziwnego, że wdowa po autorze „Drakuli” wytoczyła Murnauowi proces i z łatwością go wygrała. Zgodnie z wyrokiem wszystkie kopie „Nosferatu" miały zostać zniszczone. Na szczęście „egzekucji" arcydzieła nie zdołano przeprowadzić do końca. „Nosferatu" wyświetlany był w wielu krajach i nie wszystkie kopie udało się skonfiskować. W rezultacie film przetrwał do naszych czasów, choć w bardzo różnych, często skróconych i okaleczonych przez dystrybutorów wersjach montażowych. Dopiero w latach 80. historycy kina opracowali na podstawie materiałów archiwalnych wersję uchodzą za bardzo zbliżoną do oryginalnej wizji Murnaua.

Zarys fabuły przeniesiony jest bardzo wiernie z „Drakuli”, sama postać wampira jest jednak w „Nosferatu” pomyślana zupełnie inaczej niż u Stokera. Irlandzki pisarz kreował upiora na bohatera romantycznego; Drakula jest przerażający i demoniczny, ale jednocześnie uwodzicielski i pociągający. W podobny sposób postać wampira miała interpretować w przyszłości większość filmowców i aktorów odtwarzających postać Drakuli, z Belą Lugosim i Christopherem Lee włącznie. Tymczasem u Murnaua upiór nie ma w sobie nic romantycznego; jest odpychającym „żywym trupem”, drapieżnikiem, który dąży wyłącznie do zaspokojenia swojego głodu - żądzy krwi.

Murnauowska koncepcja wampira znalazła genialnego wykonawcę w osobie odtwarzającego Nosferatu Maxa Schrecka. Podobnie jak Murnau, Schreck przed I Wojną Światową związany był w Berlinie z awangardową grupą teatralną Maxa Reinhardta. W „Nosferatu” aktor stworzył kreację, która przeszła do historii kina.

„Nosferatu” jest obrazem o niepowtarzalnym, surowym i wciąż zapładniającym wyobraźnię stylu wizualnym. Film uważany jest za sztandarowe dzieło niemieckiego ekspresjonizmu - wraz z „Gabinetem doktora Caligari", „Rękami Orlacka” i „Metropolis” dzieło Murnaua składa się na klasykę tego oryginalnego nurtu. Nakręcony ponad 80 lat temu film wygląda oczywiście staroświecko, ale jego siła oddziaływania jest wciąż potężna; na palcach jednej ręki można policzyć horrory, które niosą ze sobą ładunek grozy porównywalny do „Nosferatu”. Nic też dziwnego, że wpływy arcydzieła Murnaua można odnaleźć w kinie grozy na każdym kroku, również w filmach współczesnych.

Źródło: materiały prasowe


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz