Jesień życia bez depresji ? recenzja ?Kwartetu? na DVD

?Dano ci tak niewiele czasu. Nie bądź palantem i nie czekaj! Jedziemy windą, w której nikt na nikogo nie patrzy. Wszyscy spuszczają wzrok. Spytaj: hej, co u ciebie? Nigdy cię wcześniej nie spotkałem i więcej nie spotkam. Jak leci? Możesz powiedzieć prawdę. Mamy tylko kilka sekund.? ? mówi Dustin Hoffman w jednym z wywiadów, jakich udzielił podczas prac nad Kwartetem. Taki jest właśnie przekaz jego reżyserskiego debiutu. Nie umieraj za życia! Pamiętaj, że zawsze jest dobra pora, żeby rozpocząć coś nowego, a 74 lata na karku to nie powód, żeby wstrzymać się od nakręcenia swojego pierwszego filmu.

Ten nieudawany, czysty witalizm sprawia, że Kwartet ogląda się bardzo dobrze. Jego bohaterowie, chociaż mogliby być już prababciami i pradziadkami, mają więcej werwy niż horda zblazowanych nastolatków, których spojrzenia błądzą między ekranem iPada a wyświetlaczem iPhone?a. Zdają sobie sprawę, że nie zostało im wiele czasu, dlatego tym bardziej go doceniają i starają się udowodnić, że najlepsze wcale nie musi być już za nimi. Coroczny koncert w domu spokojnej starości dla muzyków staje się idealną okazją, aby stacjonujący tam śpiewacy operowi mogli powrócić do lat swej zawodowej świetności i na nowo rozkwitnąć jako artyści. Ale to nie wszystko, bo zjednoczenie sił sprzyja także zacieśnieniu przyjacielskich więzi, wyjaśnieniu nieporozumień sprzed lat, a nawet? miłości.

Źródło: Best Film

Hoffman nie próbuje nam jednak wmówić, że bycie jurnym dziadkiem ma tylko plusy. Owszem, można wtedy bezkarnie obłapiać wzrokiem atrakcyjne sprzątaczki i lekarkę, ale nie obywa się bez zdrowotnych komplikacji. Boleśniejsza jednak niż fizyczne cierpienie jest świadomość bycia zapomnianym. Grana przez dostojną Maggie Smith postać Jean Horton, niegdyś popularnej diwy operowej, która sławę przypłaciła samotnością, nosi w sobie wiele smutku i nostalgii. W młodości wszystko poświęciła karierze, więc nie umie się pogodzić z uniemożliwiającą jej wykonywanie zawodu starością. Udowodnienie jej, że nie musi żyć do końca swych dni w zgorzknieniu, to główny cel zabiegów reszty bohaterów.

Tej apoteozie życia towarzyszy miła dla oka i ucha oprawa audiowizualna. Ponieważ akcja toczy się w domu dla emerytowanych przedstawicieli elit, jego wnętrza są bardzo stylowe. Barokowy wystrój, wzorzyste zasłony i tapety współgrają z twarzami mieszkańców ośrodka, które także pokryte są wzorami, tyle że z siatki zmarszczek. Ważnym bohaterem jest tu też sama opera. Film może odczarować jej wizerunek jako rozrywki dla snobistycznych sztywniaków. Reżyser wplata w fabułę nie tylko same wykonania arii oraz bardziej ?luźnych? utworów, ale też nienachalnie wtrąca kilka refleksji o istocie tej sztuki (?opera polega na tym, że gość ugodzony nożem w plecy, zamiast krwawić, śpiewa?).

Źródło: Best Film

Kwartetowi na DVD towarzyszy wyjątkowo dużo materiałów bonusowych. W dodatkach znajdziemy kilkanaście minut nagrań z planu filmowego z wypowiedziami obsady i samego reżysera. Taka polityka wydawnicza bardzo cieszy, gdyż większość dystrybutorów ogranicza się do wypalania na płytach samego filmu i reklam, a to nie zachęca do kupowania oryginałów.

Debiut Hoffmana, chociaż jest dość błahy i nie pozostaje w pamięci zbyt długo, stanowi ciekawą przeciwwagę dla innej amerykańskiej komedii, Wielkiego wesela. Film Justina Zackhama także jaśnieje od wiekowych gwiazd przewijających się przez kadry (Robert De Niro, Diane Keaton, Susan Sarandon), ale poprzez włożenie w ich usta setki rubasznych, kiepskich dowcipów staje się żałosnym przytułkiem dla emerytowanych sław. Kwartet udowadnia, że o jesieni życia także można mówić z wdziękiem, klasą i ciepłym humorem.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz