Horror jak ta lala?? ? recenzja ?Annabelle?

Recepta na przerażający horror? Garść zjawisk paranormalnych opakowana w codzienność. Nie tak łatwo urealnić opowieść, która u swych podstaw realna nie jest, jednak kino i na to ma swoje sposoby. Metoda numer jeden ? found footage, czyli nic innego jak wykorzystanie formuły paradokumentu. Metoda numer dwa (obecnie mniej modna, za to z dłuższą tradycją) ? oparcie historii na faktach. Z tego bardziej klasycznego wzorca skorzystał w minionym roku James Wan, który dzięki odtworzeniu na ekranie prawdziwej sprawy prawdziwej pary demonologów osiągnął kasowy sukces. Popularność ?Obecności? przyczyniła się do powstania spin-offu ?Annabelle?, który rozwija poboczny wątek opętanej lalki. Produkcja ta jest jednak tak samo autentyczna jak straszna, czytaj ? połowicznie.

Na myśli mam autentyzm wzięty w cudzysłów, gdyż osobom niewierzącym w zaświaty wyrażenie ?realistyczna historia o opętaniu przez demona? na wstępie wyda się oksymoronem. Faktem jest jednak, że pierwowzór filmowej lalki spoczywa w muzeum okultyzmu Edwarda i Lorraine Warrenów w Connecticut. Nim trafił on pod klucz jako szczególnie niebezpieczny, przeklęty artefakt, płatał ?figle? parze dwóch młodych pielęgniarek. Ten znany z ?Obecności? epizod doskonale pokrywa się ze świadectwem sławnego małżeństwa i nie pozostawia niedopowiedzeń, przez co wymógł na scenarzystach spin-offu sięgnięcie do pokładów ich wyobraźni. Historię trzeba było jakoś nadbudować, a wybór padł na wzbogacenie losów lalki Annabelle o jej mroczną przeszłość. Cofamy się tu więc do lat 60., do wydarzeń, które poprzedziły te przedstawione przez Wana.

Tu też kryje się największa wada ?Annabelle? ? jej twórcy nie wykazali się zbyt dużym polotem. Co prawda ?Obecność? także nie wprowadziła żadnych nowych rozwiązań, lecz jedynie w zgrabny sposób powiązała znane już motywy, jednak spin-off okazuje się wyjątkowo wtórny. Lalka jest tu tylko pretekstem do ukazania kolejnej wersji ?Dziecka Rosemary?; kult szatana usuwa ją w cień, przez co staje się ona jedynie szkaradnym rekwizytem. Szkoda, że reżyser John R. Leonetti odszedł od wątku opętanych przedmiotów tak daleko ? ożywione, brzydkie lalki wciąż wydają się mniej ?przeterminowane? niż kolejna opowieść o demonie ostrzącym sobie zęby na niewinną duszę.

Nie oznacza to jednak, że produkcji tej całkowicie brakuje napięcia. Jako autor zdjęć do ?Obecności? oraz obu części ?Naznaczonego?, John R. Leonetti przeszedł szkolenie ze straszenia i w kilku scenach daje się poznać jako zdolny adept tej sztuki (o czym świadczą ciekawie użyte motywy maszyny do szycia czy też windy). Niestety widać również, że zaspał na wykład o finałach, gdyż zaserwował widzom zwyczajny banał. ?Annabelle? jest jednym z tych filmów, które notują tendencję zniżkową ? im dalej w las, tym więcej niewybrednych rozwiązań i niewykorzystanego potencjału.

Na plus filmu przemawia oldschoolowy klimat późnych lat 60., za który polubiliśmy też ?Obecność?. Fani tego (zdaniem niektórych) najstraszniejszego horroru ostatnich lat mogą się jednak poczuć zawiedzeni ? najbardziej przerażające jest tu chyba porcelanowe, diaboliczne oblicze Annabelle.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz