Hollywood bez blasku – recenzja „Ekipy”

Serialowa ?Ekipa? została przeniesiona na duży ekran. Czy z dobrym skutkiem? To kwestia dyskusyjna. To, co sprawdza się na szklanym ekranie, nie zawsze zachwyca w wielkich salach kinowych. Hollywood od lat upaja się swoim blaskiem i blichtrem, na rogu każdej ulicy można spotkać gwiazdę filmową, a piękno i szczęście łyka się garściami. Tym razem jest podobnie ? w końcu czwórka przyjaciół prowadzi beztroskie życie, dobrze się bawi, a przy tym zdobywa to, czego pragnie. Wpływowi znajomi i ogrom determinacji zawsze doprowadzą do obranego celu.

Vincent Chase (Adrian Grenier) jest rozpoznawalnym aktorem z ustaloną pozycją w branży, jednak chce czegoś więcej. Kiedy nadarza się okazja pracy przy kolejnym filmie, stawia warunki: to on zagra główną rolę i zostanie reżyserem. Do tworzenia dzieła życia angażuje swoich przyjaciół: Erica (Kevin Connolly) jako producent, Turtle (Jerry Ferrara) jako głównego kierowcą oraz swojego brata Johnny?ego Dramę (Kevin Dillon) do drugoplanowej, ale znaczącej, roli. Oczywiście, żaden z nich nie jest specjalistą w swoim fachu, a budżet produkcji nieustannie okazuje się za mały. Na szczęście Vincent ma oddanego agenta oraz kierownika studia ? Ariego (Jeremy Piven), który stanie na głowie, aby zdobyć niezbędne pieniądze.

Doug Ellin zawiera w ?Ekipie? całą kwintesencję zabawy, imprez i wyjątkowo hedonistycznego podejścia do życia, czyniąc głównym tematem rozmów seks i wyrywanie panienek. Rzecz w tym, że powstało już trochę podobnych opowieści o rozbuchanym Mieście Aniołów. Hollywood upaja się swoją wielkością i mitotwórczym wizerunkiem. Tutaj wiecznie świeci słońce, po ulicach chodzą piękni ludzie, a nepotyzm nikogo nie kłuje w oczy. Na rogu ulicy możesz przybić piątkę Liamowi Nessonowi i przypadkiem wpaść na Jessicę Albę. Wszystko byłoby zupełnie w porządku, gdyby głównym przedmiotem opowieści nie był produkowany film, który zostaje przyćmiony licznymi męskimi podbojami.

Kinowa ?Ekipa? zdecydowanie należy do Jeremy?ego Pivena, który w drogich i dopasowanych garniturach przemierza szlaki pomiędzy inwestorami a kolejnymi studiami filmowymi. Jego szaleńcze starania nadają rytmu całej opowieści. Kreacja sfrustrowanego żydowskiego agenta, dla którego praca jest całym życiem, zasługuje na uwagę. Stonowany i poważny ojciec rodziny od spokoju i radości mistrza zen przechodzi do szalonego furiata w kolorowych skarpetkach wyrażających jego pokręconą osobowość.

Szkoda, że w filmie Ellina nie pojawiło się więcej tak barwnych osobowości. Nie wystarczy wrzucić do scenariusza pożądanych nazwisk w postaci Emily Ratajkowski czy Pharell Williams, aby stworzyć ciekawą opowieść. Mnogość wątków i sytuacji nie pozwala zwolnić tempa, ale całość rozmywa się przy niewyraźnym głównym bohaterze. ?Ekipa? pokazuje, jak bawią się bogaci ludzie, którzy czerpią z życia pełnymi garściami. Niby Hollywood, a tak mało blasku.

 
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz