Górska farsa ? recenzja ?Trumny w górach?

Czy zwycięzca ostatniej edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego w kategorii Konkurs Międzynarodowy, ?Trumna w górach? Xin Yukuna, to kinematograficzne objawienie, czy może zwykła chińska podróbka? Odpowiedź nie jest jednoznaczna.

>>Za wielowymiarowość narracji i subtelność w posługiwaniu się czarnym humorem, główną nagrodę 30 Warszawskiego Festiwalu Filmowego otrzymuje film ?Trumna w górach? (...)<< przeczytaliśmy na stronie WFF-u w sobotę 18 października. Rzeczywiście, jury (w składzie: Sepideh Farsi, Yevgeny Gindilis, Uberto Pasolini, Olena Yershova, Janusz Zaorski) słusznie zwróciło uwagę na misterność konstrukcji tej komedii. Jej najmocniejszy punkt stanowi scenariusz, który tworzą trzy zgrabnie uzupełniające się epizody. Historia rozpoczyna się od wątku młodej pary zmuszonej do ucieczki z rodzinnej miejscowości; środkowa część filmu należy do nieco starszych kochanków, którzy wspólnie obmyślają morderstwo; finał zaś obserwujemy z perspektywy wójta wioski. To właśnie miejsce akcji jest wspólnym mianownikiem wszystkich opowieści. Miejsce akcji oraz? trup, którego identyfikacja narobi bohaterom nie lada problemów.

To krótkie wprowadzenie powinno dać Wam wyobrażenie tego, czego po ?Trumnie w górach? należy się spodziewać ? precyzyjnie zaplanowanej farsy pełnej czarnego humoru, gdzie plecionkowa fabuła scena po scenie układa się w coraz wyraźniejszy kształt, kształt wisielczej komedii omyłek. Chiński debiutant (!) Xin Yukun dobrze planuje nad poszczególnymi liniami fabularnymi, których bieg przez długi czas meandruje, by w finale zbiec się w jeden punkt. Jednak jak to zwykle bywa, początki niepozbawione są błędów. Nie uniknął ich również azjatycki filmowiec.

Słabość ?Trumny w górach? polega na tym, że to bardziej brawurowe ćwiczenie scenariopisarskie niż pełnoprawne dzieło filmowe (którym był ubiegłoroczny laureat WFF-u, ?Ida? Pawła Pawlikowskiego). Co produkcja ta ma do zaoferowania poza swą ciekawą budową i wybornym humorem sytuacyjnym? W tym rzecz, że nic. Co więcej, nim widz w końcu zacznie powiązywać ze sobą fakty, nim przejrzy reżyserski zamysł i domyśli się sensu serwowanych mu obrazków, spędzi blisko godzinę niemrawo gapiąc się w ekran. Niemrawo, gdyż przed rozszyfrowaniem odgórnej idei przyświecającej filmowi możemy odnieść wrażenie, że patrzymy na straszny bełkot. Xian Yukun jak dziecko bawi się swoją kostką Rubika, lecz zapomina o tym, że każda dobra zagadka potrzebuje wprowadzenia, które pochwyci naszą uwagę i sprawi, że w ogóle zechcemy przystąpić do gry.

Mamy tu co prawda sporo scenek rodzajowych przedstawiających działanie chińskiego patriarchatu, lecz sprowadzają się one do kilku mrugnięć okiem i niezbyt udanych gagów. W rezultacie ?Trumnie w górach? zwyczajnie brakuje treści, to film o niczym, nastawiony tylko i wyłącznie na dwa efekty: rozbawienie widza i wciągnięcie go do zabawy filmowymi puzzlami. Cele te udało się reżyserowi osiągnąć, jednak nim jego machina nabiera odpowiedniego rozpędu, część pasażerów ma ochotę wysiąść z pokładu i więcej nie wracać.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz