Głos niejednego już pokolenia – recenzja filmu „Straight Outta Compton”

Hip Hop to muzyka ponadpokoleniowa. Mimo, że długo nie była uznawana za główny nurt sztuki jest niewątpliwie czymś co zmieniło popkulturę i rynek muzyczny. W historii rapu było wiele epizodów i dramatycznych historii idoli, którzy stawali się bardziej wpływowymi artystami niż Mick Jagger. Przypadek N.W.A. to jednak coś zupełnie innego. Oni stali się nie tylko prekursorami ulicznego rapu, ale także głosem pokolenia ciemiężonego przez państwo, policję i rząd. N.W.A. - w wolnym tłumaczeniu "czarnuchy z nastawieniem", a ich nastawienie pełne było niezłomności.

W historii kinematografii jest bardzo dużo świetnych produkcji muzycznych traktujących o wokalistach, zespołach, czy w ogóle artystach muzycznych jak np. Control. Ze świecą jednak szukać filmów biograficznych o gatunku muzycznym jakim jest hip hop. Zarówno produkcja o Biggiem Smallsie: Notorious, jak i autobiografia rapera 50 Centa: Get Rich or Die Tryin daleka jest od porządnych biografii na tema "bogów" rapu. Z pewnością jedną z najbardziej znanych i najlepiej zrealizowanych jest 8 Mila opowiadająca o najlepszym i najsłynniejszym białym raperze: Eminemie. Straight Outta Compton to coś zupełnie innego niż wymienione wyżej obrazy. To film mainstreamowy, który od początku do końca zaplanowany jest jako blockbuster, a nie krótka historia na blu-ray. Losy jednej z największych grup hip hopowych, jaką jest N.W.A. to fenomen. Członkowie kolektywu czyli Eazy-E, Ice Cube i Dr Dre to ikony amerykańskiego ulicznego głosu, które poniosły za sobą tłumy przeciwko m.in. bezprawnym atakom policji na czarnych obywateli. Mimo, że wokaliści tego kolektywu nie byli wzorem do naśladowania, wiedzieli jak przemówić do ludzi i jak "rapować" prawdę, aby poruszyć tłumy. Ich teksty było mocne, kontrowersyjne i bezpardonowe. Trafiały do mieszkańców Compton, którzy na co dzień obserwowali brutalność policji i nadużycia ze strony ramienia sprawiedliwości. Byli uparci, odważni i mimo tego, że pochodzili z dzielnic gdzie rządziły narkotyki i przemoc - wiedzieli, że mogą coś zmienić. Ich bronią stała się muzyka i prawda w pisanych wersach.

Dzisiaj w większości muzycy z N.W.A. to ludzie sukcesu. Ice Cube ma własną firmę produkcyjną i nie tylko pojawia się na dużym ekranie, ale także finansuje hollywoodzkie produkcje . Znany jest z ostrego słownictwa i inteligencji. Dr Dre to biznesmen, ojciec sukcesu takich raperów jak Eminen, czy 50Cent, który ze wszystkich muzyków hip hopowych do tej pory zarobił najwięcej, a jego kontrakt z firmą Apple pobił rekord sprzedaży pomiędzy firmami technologicznymi. Ostatni z trójki, czyli Eazy-E niestety zmarł zanim artyści zdążyli reaktywować grupę, ale przynajmniej udało mu się pogodzić z "braćmi" i zostawić po sobie mnóstwo mocnego wokalu na płytach. Straight Outta Compton nie jest produkcją dla wszystkich. Ta biograficzna podróż po narodzinach ulicznego hip hopu, początkach gangsta rapu i kariery takich graczy jak Snoop Dogg i 2Pac jest filmem zarezerwowanym wyłącznie dla miłośników tej kultury. Produkcja jest nie tylko rewelacyjnie skonstruowana (artyści przebywali na planie codziennie), ale reżyserem jest człowiek, który sam pochodzi z Compton. Dobrani aktorzy popisują się umiejętnościami muzycznymi, bo sami są artystami, a ich fizyczne podobieństwo do pierwowzoru jest niesamowite. Jeśli na Twojej półce leżą rapowe płyty i to najlepszego sortu - będziesz zachwycony "Straight Outta Compton". Ode mnie 8/10, nie może być inaczej.


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz