Filmy Bergmana, Noé i von Triera, czyli 10 inspiracji Ariego Astera.

„Midsommar. W biały dzień” to jeden z najbardziej oczekiwanych tytułów tego roku, który zbiera doskonałe recenzje. Za najnowszym dziełem Astera stoi szereg filmów, a 10 z nich reżyser omówił z redakcją IndieWire w artykule Ari Aster Breaks Down 10 Movies That Inspired „Midsommar” , from „The Red Shoes” to „Climax”.

  1. „Nowoczesny romans” (1981) reż. Albert Brooks
    „Midsommar. W biały dzień” jest klasyfikowany jako folkowy horror, jednak sam reżyser nazywa go filmem o rozstaniu. Prace nad scenariuszem rozpoczęły się w momencie, w którym Aster przeżywał rozpad własnego związku. Pisanie stało się dla niego swoistą terapią i oczyszczeniem. Reżyser przelał na papier wszystkie uczucia, które towarzyszyły mu w tamtym czasie. Film Alberta Brooksa, „Nowoczesny romans” z Jane Hallaren i James’em L. Brooksem to ulubiony „breakup movie” Astera.
  2. „Sceny z życia małżeńskiego” (1973), reż. Ingmar Bergman
    Wielki szwedzki mistrz kina należy do ulubionych reżyserów Astera. Absolutnie kocham twórczość Ingmara Bergmana, a moim ulubionym filmem wszech czasów jest „Fanny i Aleksander”, wyznaje amerykański reżyser. Jednak największą inspiracją przy „Midsommar. W biały dzień” okazały się „Sceny z życia małżeńskiego”, czyli wiwisekcja rozpadu związku z długim stażem. Mini-serial Bergmana z 1973 roku zrobił na Asterze ogromne wrażenie. Prawodpodobnie najlepsze dialogi w historii kina. Nie ma nic bardziej brutalnego, niż monologi głównych bohaterów, dodaje reżyser.
  3. „Dogville” (2003) reż. Lars von Trier
    Nie wiedziałem na ile „Dogville” wpłynęło na „Midsommar. W biały dzień” dopóki magazyn Film Comment nie poprosił mnie o napisanie kilku zdań na temat filmu, który zrobił na mnie największe wrażenie. Oglądałem go z moją mamą i pamiętam to uczucie, które towarzyszyło mi przez cały seans. W trzygodzinnym filmie, ponad dwie godziny i 45 minut von Trier poświęca na usprawiedliwienie mordu popełnionego przez mieszkańców wioski. Jednocześnie film napawa Cię ogromną, satysfakcjonującą radością. Takie katharsis chciałem ostatecznie osiągnąć w swoim filmie. Byłoby kłamstwem, gdybym powiedział, że podczas prac nad „Midsommar. W biały dzień” jawnie inspirowałem się „Dogville”, jednak chyba podświadomie użyłem go jako referencji.
  4. „Kwiat granatu” (1968) i 5. „Cienie zapomnianych przodków” (1964), reż. Siergiej Paradżanow
    Jasne i oniryczne firmy radzieckiego reżysera Sergieja Paradżanowa były już zdecydowanie bardziej świadomą inspiracją dla Astera i jego ekipy. Aster pokazał „Kwiat granatu” i „Cienie zapomnianych przodków” swojemu scenografowi, Henrikowi Svenssonowi, jako wizualne referencje. W ciągu dwóch miesięcy ekipa filmowa wybudowała na węgierskiej prowincji szwedzką wioskę. Pozornie sielankowy krajobraz zmieni się z czasem w miejsce pełne przemocy.
  5. „Pieśni z drugiego piętra” (2000), reż. Roy Andersson
    Okazuje się, że Bergman to niejedyny szwedzki twórca, którego podziwia Ari Aster. Roy Andersson to dla mnie wyjątkowo ważny reżyser, a w szczególności jego film „Pieśni z drugiego piętra”. Oglądałem go mając 15 lat i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że odmienił moje życie. W filmach Anderssona, czarny humor przeplata się z tragiczną melancholią, a to, co dzieje się w tle, okazuje się istotnym elementem historii. W „Midsommar. W biały dzień” Aster przyznaje, że starał się uchwycić w kadrach ducha Anderssona.
  6. „Czarny narcyz” (1947) i 8. „Opowieści Hoffmanna” (1951), reż. Michael Powell, Emeric Pressburger
    „Midsommar. W biały dzień” jest jednak zdecydowanie bardziej pogodny w swojej kolorystyce, niż wszystkie filmy Anderssona razem wzięte. Główną referencją, którą Aster wybrał wspólnie ze swoim operatorem, Pawłem Pogorzelskim, były klasyczne filmy epoki Technicoloru autorstwa reżyserów i scenarzystów, Michaela Powella i Emerica Pressburgera. Pomysł był taki, żeby obraz faktycznie przypominał pastelowe filmy kręcone na trójkolorowej taśmie w momencie, w którym zamykasz oczy i je sobie wyobrażasz, mówi Aster.
  7. „Climax” (2018), reż. Gaspar Noé
    „Midsommar. W biały dzień” można określić na wiele sposobów, jednak nie podlega wątpliwościom fakt, że film ma w sobie sporo elementów psychodelicznych. Rytuały, których świadkami są młodzi Amerykanie w szwedzkiej wiosce, odbywają się przy użyciu „magicznych napojów o specjalnych właściwościach”. Tak naprawdę nie miałem żadnych filmowych referencji jeśli chodzi o narkotykowe tripy. Wiedziałem natomiast czego chcę uniknąć – retro psychodelii z lat 60-tych. W scenariuszu opisywałem drzewa i kwiaty jako „falujące i oddychające istoty”. Jednym ze współczesnych twórców, którzy idealnie potrafią przedstawić taki stan, jest Gaspar Noé. To niesamowite, że ten francuski reżyser jest w stanie tak dobrze pokazać w kadrze uciążliwe i przytłaczające emocje na narkotycznym haju. W „Midsommar. W biały dzień” patrząc uważnie, dostrzeżesz na horyzoncie koślawe, wybrzuszone i żyjące kształty.
  8. „Jigureul jikyeora!” (2003), reż. Jang Joon-Hwan
    Ari Aster, tak jak wielu mistrzów, których sam podziwia, ma wielki talent do zacierania gatunkowych granic. Wielokrotnie podkreślał, że wielką inspirację czerpie ze współczesnego kina południowokoreańskiego i takich reżyserów, jak Park Chan-wook czy Bong Joon-ho. Można odnieść wrażenie, że „Midsommar. W biały dzień” zaczyna się tam, gdzie kończy ostatni akt „Pani Zemsty”. Zapytany o jeden tytuł, który najbardziej wpłynął na finalne sceny jego własnego filmu, Aster bez zastanowienia wymienia dzieło Jang Joon-Hwana „Jigureul jikyeora!” z 2003 roku o młodym chłopaku, który wierzy, że jest inwigilowany przez obcych z kosmosu. Koreańscy twórcy po prostu żonglują gatunkami i emocjami, które towarzyszą ci przez cały seans. Ten film zrobił na mnie naprawdę ogromne wrażenie, dodaje Aster.

Źródło: materiały prasowe
Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz