Festiwal Filmowy w Karlowych Warach – relacja

Szalony weekend rozpoczęcia już za nami. Wkradła się rutyna festiwalowego życia, zaprogramowane przemieszczanie się z sali do sali w sennym letargu, tylko chwilowo osłanianym przez pokaźne dawki kofeiny. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Karlowych Warach jest już na półmetku. Czas na kolejne podsumowanie.

Spośród szesnastu obejrzanych przeze mnie produkcji, tylko kilka zasługuje na uwagę. Pojawiły się one w sekcjach pobocznych, potwierdzając tezę, że Konkurs Główny wypada najsłabiej i najlepiej wędrować w ciemno między salami. W ten sposób trafiłam na ?Tangerine? Seana Bakera, obraz z szalonym scenariuszem i wartką akcją, który został nakręcony kamerą iPhona. Jak podsumował ten film jeden z moich znajomych, to ?Biegnij, Lola, biegnij? na niezłych prochach, a o specyficznym poczuciu humoru świadczy fakt, że w produkcję zaangażowali się bracia Duplass.

Film Servis Festival Karlovy Vary

Rzecz dzieje się w wigilijny dzień i wieczór w Los Angeles, mieście chwały i sławy, ale również upadłych aniołów. Kiedy Sin-Dee wychodzi z więzienia, spotyka się ze swoją przyjaciółka, która przez przypadek wyjawia jej fakty o romansach i skokach w bok jej chłopaka. Rozpoczyna poszukiwania tajemniczej dziewczyny o imieniu na D.,aby mieć okazję do prywatnej zemsty. W kusych ubraniach przemierza zabrudzone ulice, doprowadzając do śmiesznych i groteskowych sytuacji. Miasto przedstawione przez Bakera pełne jest dziwnych i oderwanych od rzeczywistości ludzi, którzy żyją z dnia na dzień podążając za swoimi pragnieniami. Roi się tutaj od transwestytów, prostytutek i imigrantów, a wszyscy bohaterowie zostają wzięci w ogromny nawias dystansu i parodii. I choć ?Tangerine? nie jest żadnym objawieniem, to zdecydowanie wybija się na tle zimnych i stonowanych emocjonalnie produkcji. To opowieść rubaszna w stylu ?Głupi i głupszy?, która urzeka odejściem od traktowania kina serio na rzecz doskonałej zabawy.

Kolejnym filmem, który mnie urzekł jest nowy obraz Jia Zhangke ?Mountains May Depart?. Podzielona na trzy części opowieść skupia się na miłości oraz kulturowych problemach Chińczyków, którzy w dużej mierze zaczynają ulegać globalizacji, zatracając przy tym pamięć o języku i tradycjach przodków. Akcja rozgrywa się w 1999, 2014 i 2025 roku. Obserwujemy życie trójki bohaterów. Zhangke znany jest z przyglądania się podziałom klasowym i nierównościom w traktowaniu społeczeństwa. Daje temu upust w dobrze rozpisanych i przedstawionych dwóch pierwszych częściach, aby na koniec wpaść w pouczające tony. Mimo wielu wad rozwiązań psychologicznych i fabularnych, reżyser jest mistrzem wolnego opowiadania o człowieku. Zachwyca precyzyjnym płaskimi kadrami i zabawną klamrą kompozycyjną przy użyciu piosenki ?Go West? Pet Shop Boys.

Festiwal obfituje w produkcje poprawne i przeciętne, a tylko nielicznym udaje się sięgnąć po oryginalną formę czy treści. Można wyczuć ostrożne podchodzenie do opowiadanych historii i unikanie kontrowersji. Kiedy kreśli się kino od linijki, łatwo unika się potknięć i spektakularnych upadków, dlatego na pochwałę zasługują ekstrawaganccy eksperymentatorzy. Takim filmem jest ?Hungry Hearts? Saverio Costanzo sięgający po temat matczynej ślepej miłości, która rani i zagraża dziecku. Mina (intrygująca Alba Rohrwacher)i Jude (Adam Driver) poznają się przypadkiem, zatrzaskując się w toalecie. Sprawy toczą się szybko: wybuch uczucia, ślub i dziecko. Sytuacja jak z bajki, która szybko zaczyna nalawać przerażeniem, kiedy Mina zaczyna wykluczać coraz więcej rzeczy z ich diety, przechodząc na weganizm i zaprzestając dostarczać maluchowi niezbędnych substancji odżywczych. Oboje są na skraju wyczerpania, ale matka wciąż wierzy w moc naturalnych składników i unika lekarzy. To Jude rozpoczyna nierówną walkę o swojego syna. Reżyser sukcesywnie buduje nastrój napięcia i niepewności, ale w zbyt nachalny i oczywisty sposób narzuca muzyczne interpretacje, z góry ustalając oczekiwania i reakcje. W ciekawy sposób bawi się formą, wplata specyficzne i zniekształcająca ujęcia, które z bohaterów tworzą nieproporcjonalnych obcych. ?Hungry Hearts? to opowieść z ogromnym potencjałem, któremu zabrakło odrobiny wyczucia i stonowania. Film zyskałby, gdyby odjąć mu odrobinę dosłowności i wyrzucić nachalne zakończenie. Mimo wszystko to ciekawa propozycja.

Podsumowując, Karlowe Wary zachwycają pogodą i uroczym uliczkami, dają mnóstwo filmowych propozycji, ale jeszcze nie przyniosły mi faworyta z Konkursu Głównego, który z uwagą śledzę. Zostało kilka dni filmowych maratonów, w których znajdą się nagrodzone w Berlinie ?45 years? i ?Ixcanul? oraz prezentowane w Cannes ?Tale of tales?. Uczta trwa w najlepsze.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz