„1000 Lat Po Ziemi” – recenzja filmu

M. Night Shyamalan to nazwisko słynące z bardzo specyficznego rodzaju filmów. Jego niezwykły talent do thrillerów otworzył mu furtkę do wielkiego świata Hollywood. Niestety kiedy tylko stara się stworzyć produkcję w odmiennej "kolorystyce" coś idzie nie tak. Również w przypadku 1000 Lat Po Ziemi ta reguła sie sprawdziła.

materiał promocyjny

Ostatnią wpadką reżysera była ekranizacją świetnej kreskówki Avatar: The Last Airbender. Animacja jest obecnie jedną z najpopularniejszych, obok takich tytulów jak Star Wars: Clone Wars, czy Ben10. Night zraził do siebie fanow do tego stopnia, że na facebooku znajdziemy fanpejdż: "zlinczować Shyamalana za Avatara". Niestety tak to już bywa z jego talentem. Wspaniałe thrillery, których groza jest nieporównywalna do żadnej innej produkcji to jedne z najbardziej rozpoznowalnych tytułów gatunku. Szósty Zmysł, Osada, Znaki - genialne historie i przerażająca fabuła. Trudno jednak wytłumaczyć, dlaczego w każdym innym rodzaju kina Night kompletnie sobie nie radzi.

After Earth opowiada o dwóch żołnierzach - choć właściwie o jednym zasłużonym wojowniku i młodym kadecie. Kadet jest synem wspomnianego bohatera wojennego, który nie raz uratował Ziemian przed obcą rasą. Ludzkość musiała się bronić przed najeźdźcą na nowej planecie, która została wybrana na przeprowadzkę po tym, jak doprowadziliśmy naszą planetę do nieużywalności. Obcy poszczuli nas Ursami. Specjalnie zaprojektowane do zabijania ludzi potwory, dosłownie wyczuwają strach człowieka. Mimo tego, że są ślepe - wyłapują w powietrzu feromony, które organizm wydziela, gdy mózg się "boi". Aby walczyć z tego typu potworami powstali Rangersi. Najlepsi z nich są nazywani "duchami' - nie znają lęku dlatego są niewidzialni dla Ursy.Will Smith to najlepszy z "duchów", ale przez swoją karierę zawodową zaniedbał rodzinę. Kiedy jego syn (Jaden) nie zdaje finalnych egzaminów Rangersa, zabiera go ze sobą na planetę szkoleniową. Razem mają się lepiej poznać jako ojciec i syn, a kadet ma lepiej przygotować się do egzaminów. Niestety statek, którym lecą ulega awarii i rozbija się na Ziemi. Nasza planeta była niezamieszkana przez człowieka od 1000 lat i wszystko na niej ewoluowało w jedną stronę: aby być w stanie obronić się przed człowiekiem.

materiał promocyjny

Film twórcy Szóstego Zmysłu to niezbyt dobra produkcja. After Earth to ciekawy pomysł na historię s-f, ale oczywiście niewykorzystany w pełni. Scenariusz bardzo spłyca bohaterów i kompletnie "utępia' ich wypowiedzi. Niektóre dialogi wydają się być naprawdę żenujące, co przy tej klasie reżysera raczej nie powinno mieć miejsca. Akcja jest rozciągana przez niepotrzebne "emocjonalne" momenty, których jest aż zanadto. Dobrze rozpoczynający się film wraz z biegiem czasu kompletnie traci widza. Nie potrafi utrzymać uwagi i ma się wrażenie, że oglądamy popoludniowy rodzinny seans w niedzielę na polsacie. Spokojnie możemy zjeść wspólnie rosół i za bardzo nie przejmować sie tym co mówią bohaterowie. Wiele aspektów historii się nie klei, co szybko zwróci waszą uwagę w czasie oglądania. Na przykład niezwykle nowoczesna technologia nie jest zastosowana w statku, którym lecą bohaterowie. Po katastrofie wygląda jak złożony z papieru i folii do gotowania. Główny bohater posługuje się nowoczesną włócznią, która posiada 22 konfiguracje ostrza. Dlaczego nie chodzić z wielką giwerą i po prostu strzelać do Ursy - potwór jest przecież niewidomy? Takich pytań w czasie seansu zadacie sobie mnóstwo. Will Smith i Jaden specjalnie aktorsko się nie popisują, choć są jaśniejszymi punktami tej produkcji.

Po oglądnieciu całości mamy wrażenie, że bohater Facetów w Czerni zadzwonił do Shymalana i powiedział: "słuchaj, masz coś w szufladzie do zagrania? Bo mały musi się wyrobić i ja też w sumie bym wystąpił, ale nie chce mi sie biegać to nie wiem...Może mnie jakoś tam zablokujesz w fabule? Na co Shymalan: "Spoko, mam taki scenariusz o bieganiu po lesie, ten drugi bohater ma połamane nogi". Smith: "O no to idealnie, młody poskacze, powalczy tam z kimś, a ja wpadnę na plan zagramy moją część i spadam, bo teraz mam coś innego na głowie".

Gdy dochodzimy do tego wniosku na ekranie pojawia się napis: Script by M. Night Shyamalan, Story by Will Smith. Ocena by me: 5/10.

ZWIASTUN:


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz