Downey Jr. vs Cumberbatch

Jednocześnie niemożliwe, a jednak zbliżone ? porównanie dwóch Sherlocków

    Jak można zacząć tak "asburdalne" porównanie? Pisać o dwóch rewelacyjnych produkcjach, kapitalnych obsadach i genialnych scenariuszach ? kiedy właściwie nie powinno się tego robić. Widać w obu ekranizacjach ogromne podobieństwo i przepływającą inspirację, która pozwoliła dać drugiemu życie, na podstawie losu tego pierwszego. Postaram się napisać Wam, o tym co urzeka, a także co wiąże dwie produkcje, które traktują o losach chyba najsłynniejszego i najlepszego detektywa w historii filmu i literatury: Sherlocka Holmesa.
Cumberbatch/Downey Jr.
  Postać wymyślona przez sir Artura Conan Doyle'a zawsze była przed wszystkimi popkulturowymi detektywami. Nie dogonił go nawet Poirot, choć podobną sławą może poszczycić się jedynie agent Jej Królewskiej Mości: 007. Co sprawia, że ten superinteligentny kryminolog tak bardzo się wszystkim podoba? Na to pytanie bardzo szybko można znaleźć odpowiedź, gdyż ona zawiera się zarówno w filmach Guya Ritchie, jak i w serii wyprodukowanej przez BBC. Kiedy ogłoszono, że pełnometrażowym filmem o przygodach Homes'a zajmie się nie kto inny, ale mistrz dialogu i brytyjskiego humoru: Ritchie, nikt nie miał wątpliwości, że będzie to nie lada widowisko. Twórca takich hitów jak ?Lock, Stock and Two Smokin' Barrels? przedstawił Sherlocka dokładnie w takim świetle, jak kiedyś zrobił to Doyle. Niektórzy nie czytający książek, lub oglądający inne seriale, czy stare produkcje znają detektywa, jako sympatycznego, dociekliwego i życzliwego człowieka, który zawsze dowodzi prawdziwości swoich tez. Prawda! Ale to nie te cechy najbardziej przykuwały czytelników. Poza złotym sercem, Sherlocka cechowała odwaga, męstwo, niezwykle cięta riposta, zamiłowanie do kobiet, bójek i wszelkich używek. Postać cechowało wszystko, co możemy znaleźć w przykładowych komiksowych antybohaterach, choć niejednokrotnie dobra strona regulowała temperament naszego bohatera. Guy Ritchie nie miał zamiaru w żadnym aspekcie hamować postaci, mało tego ? pozwolił asystentowi detektywa na dużo większy udział w jego przedsięwzięciach. Obsada nie wymaga komentarza. W postać Holmesa wcielił się Robert Downey Jr., który nie musiał bardzo zmieniać swojej roli po Iron Manie. Jego onelinery i bezczelny flirt z kobietami nieraz przywodzi na myśl dialogi Tony'ego Starka. Nie samą jednak inteligencją walczy Holmes. Bardzo dobrze zna sztuki walki, których źródłem jest świetna znajomość kolonii w Chinach, co można połączyć z literackim detektywem i jego zamiłowaniem do boksu. Partner Sherlocka to nie kto inny, jak ikona brytyjskiego kina: Jude Law. Kulturalny, dobrze wychowany, świetnie wszykolony militarnie Watson jest poniekąd hamulcem swojego kolegi i często chłodną głową, która nie pozwala mu się zagolopować. Również uwielba walkę wręcz i docenia skurpulatnie przygotowaną broń palną. Poza tymi gwiazdami zobaczymy tam także Noomi Rapace (?Prometeusz?), Marka Strona (RocknRolla) i wielu innych. To co przede wszystkim rzuca się w oczy przy oglądaniu Ritchiowskiego Sherlocka to konwencja. Stary Londyn, brudny, mroczny ? pełen tajemnic i zakamarków, których boją się nawet największe zakapiory. Tu jest miejsce na przeskoczenie do drugiej wersji przygód detektywa, którą tutaj porównuje.       W telewizyjnej serii BBC, mamy do czynienia z czasami obecnymi. Wszystkie wydarzenia mają miejsce w Londynie, a także częściowo na Baker Street, ale w 2012 roku. Czy jest to zabieg słuszny? Jak najbardziej! Tak odmienione przygody Sherlocka Holmesa nadają wszystkim postacią polotu i świeżości, jednocześnie polemizując z produkcjami Ritchiego. Serial składa się z dwóch sezonów, po kilka odcinków. Jednak każdy epizod to aż 90 minut historii, która właściwie mogłaby być odrębnym filmem. Razem budują niesamowite widowisko, które nie tylko wspina się na wyżyny brytyjskiej produkcji, ale także bardzo nowocześnie przedstawia nam znane z literatury przygody. Projekt stworzyli Steven Moffat i Mark Gatiss, którzy nie ukrywają, że są wielkimi fanami tej postaci. Kim jest nowoczesny Sherlock? Grany przez świetnego Benedicta Cumberbatcha (?Tinker, Tailor, Soldier, Spy?, ?Wreckers?) otwarcie przedrzeźnia Downeya. Holmes ciągle jest diabelnie inteligentny i przebojowy, ale także staje się zrzędą, i nieznośnym mądralą. Nie boi się konfrontacji fizycznej, ale uważa ją za niepotrzebną ostateczność. Czasami przypomina postać ?L? z mangi i serialu animowanego ?Death Note?. Szybko jednak zaskarbia sobie widzów, co sprawiło że Cumberbatch został zaangażowany do filmu J.J. Abramsa ?Star Trek 2?, w którym zagra jedną z wiodących ról. Watson natomiast jest człowiekiem jeszcze bardziej wyciszonym niż kreacja Jude'a Law, a trauma wojenna przeszkadza mu w korzystaniu z broni palnej w czasie misji. Obaj wydają się nico bardziej ludzcy niż Ci, których znamy z wersji pełnometrażowej. Obaj bardzo się uzupełniają, tworząc na początku trochę mniej zgrany duet, niż ten stworzony przez Guya Ritchie. Szybko jednak, jednocześnie się docierając stają się najlepszymi przyjaciółmi. Poza postaciami widać podobieństwa także w rozegraniu akcji. Wiele historii nieco się powiela, ale obie pokazane w specyficzny sposób, który każdy z reżyserów preferuje. Co najważniejsze, zakończenie ?Gry Cieni? i drugiego sezonu jest niezwykle podobne, odnosi się do tych samych wydarzeń literackich. Scenariusz obu produkcji, reżyseria i montaż nie wymagają żadnego komentarza, tak samo jak gra aktorska. Wszystko jest fantastycznie dopracowane i tworzy swoisty hołd dla najlepszego detektywa w historii Wielkiej Brytanii. Zapomniałem jeszcze o jednym aspekcie. Koniecznie trzeba tutaj wspomnieć o czarnych charakterach, a właściwie o jednym. O tym, który jako pierwszy doprowadził Sherlocka do granic możliwości i właściwie złamał jego charakter, jak Bane ciało Bruce'a Wayne'a. Tą postacią jest Moriarty, który jest na tyle charakterystycznym villainem, że pojawia się nawet w przysłowiach. W wersji pełnometrażowej to człowiek niezłej postury o żelaznym spojrzeniu i niesamowitej inteligencji. Jego analityczne myślenie, jest prawie tak dobre jak jego zdolności bokserskie i wyszkolenie w walce wręcz. Grany przez Jareda Harrisa jest kompletnym przeciwieństwem Holmesa. Jest nieprzyjemny, chłodny i nienawidzi żartować. Jest też dużo silniejszy fizycznie od naszego bohatera. W serialu BBC James Moriarty to zupełnie inna bajka. Raczej wątły, mały człowieczek o krzykliwym głosiku. Niesamowicie irytujący, doprowadzający do szału nie tylko Sherlocka i Watsona ale także wszystkich widzów. Bliżej mu do Jokera, niż Dr. Dooma. W tej roli rewelacyjny Andrew Stewart, który swoją karierę zaczynał jako statysta w ?Szeregowcu Ryanie?. Nie wolno się jednak zrażać frustrującym stylem bycia Moriarty'ego w BBC, bo poziom aktorstwa Stewarta jest zachwycająca. Całość przypomina skrzeczącą laleczkę, która w dodatku posiada genialny umysł i niepohamowaną rządzę okrucieństwa, którą z przyjemnością zaspokaja.   Moje porównanie jest jednak tylko cząstką tego co przeżyjecie oglądając obie wersje przygód Sherlocka Holmesa. Obie produkcje są także przeznaczone dla wszystkich rodzajów widza. Mogą oglądać je zarówno Ci, którzy przeczytali wszystkie książki, jak i Ci, którzy chcą literaturę dopiero nadrobić. To co cechuje te dwie wersje to przede wszystkim konwencja i sposób, w jaki twórcy żonglują charakterami postaci, a także jak bawią się rozwiązaniem fabuły. To w jaki sposób porównanie serii i filmów zostanie ocenione zależy od tego, czy faktycznie sięgnięcie albo już sięgnęliście po którąś z tych produkcji. Gorąco do tego zachęcam, bo jest to rzadkie wydarzenie filmowe, w którym wszystko co związane z jednym bohaterem pochodzi z jednego kraju i jednocześnie jest dwoma, genialnymi i różnymi do siebie obrazami.   Dla przypomnienia... Filmy pełnometrażowe: Sherlock Holmes, Sherlock Holmes: Gra Cieni ? reż. Guy Ritchie w rolach głównych: Robert Downey Jr., Jude Law, Mark Strong, Jared Harris.   Serial: Dwa sezony (trzeci w marcu przyszłego roku) Sherlock Holmes BBC Series ? reż. w rolach głównych: Benedict Cumberbatch, Andrew Stewart  

Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz