Don Kichot na dzikim zachodzie – recenzja filmu ?Slow west?

Tytuł ?Slow west? w dwóch słowach opisuje kwintesencję filmu ? będzie powoli i w stronę Zachodu. Dostajemy romantycznego bohatera, kino drogi połączone z nowoczesnym i spokojnym westernem. Całość tworzy jednak wybuchową, jak na dawnych rewolwerowców przystało, mieszankę.

?Slow west? Johna Macleana (odpowiedzialnego za scenariusz i reżyserię) jest prostą historią o młodym chłopaku z dobrego domu, który wyrusza w podróż w poszukiwaniu swojej ukochanej - Marii. Jay Cavendish (grany przez Kodiego Smit-McPhee?a ? znanego z remaku ?Pozwól mi wejść?) wziął ze sobą walizkę, eleganckie ubrania, przewodnik oraz porcelanową zastawę, wsiadł na konia i ruszył na zachód. Lasy nie są jednak najbezpieczniejszym miejscem dla samotnych, wrażliwych i nieprzystosowanych wędrowców? W okolicy roi się od łowców Indian, a każdy jeździec ma ze sobą broń i nie waha się jej użyć. Chłopakowi życie ratuje pewien mrukliwy rzezimieszek Silas (Michael Fassbender) i chcąc nie chcąc, na zasadzie wzajemnej zależności, razem wyruszają w dalszą podróż. Mijają po drodze miejsce, gdzie na liście gończym widniej portret dawnej dziewczyny nastoletniego bohatera. Oprócz ukochanego poszukują jej łowcy głów, chcący zgarnąć za Marię wysoką nagrodę. Rozpoczyna się wyścig z czasem...

Choć opis może brzmieć dynamicznie, wbrew pozorom jest to powolny i spokojny film, a przynajmniej tak prezentuje się jego pierwsza połowa. Całość można podzielić na dwie części ? najpierw jest typowe kino drogi ? dwójka samotnych i milczących jeźdźców, którzy jadą i jadą? Ta partia dłuży się, jest znacznie przeciągnięta w czasie. Ratują ją piękne zdjęcia, krajobrazy, a melancholijny klimat urozmaicają retrospekcje, dzięki którym dowiadujemy się kim jest tajemnicza Maria (Caren Pistorius). Poznajemy też pokrótce historię chłopca. Jay połączeniem bohaterów z różnych epok (w filmie wiele jest literackich i biblijnych nawiązań, aluzji). Najbliżej mu do Don Kichota. Wie, że jego podróż to bitwa z wiatrakami, ma nikłe szanse na powodzenie, wciąż jednak wierzy w swój cel. Niczym prawdziwy romantyk chce dotrzeć do ukochanej, by najpierw uchronić ją od czyhającego zła, a potem poślubić i żyć długo i szczęśliwie. Po drodze spotyka dziwne postacie, pada ofiarą licznych napaści, ma jednak swojego ?giermka?, który wybawi go z niejednej opresji.

Druga połowa filmu przemienia go ze skrajnie spokojnej, powolnej opowieści w prawdziwy krwawy western. Łącznikiem obu części jest dziwna i zabawna postać Payna (Ben Mendelsohn), który scala odrębne części. To ciekawy drugoplanowy bohater, łowca głów ? bandyta z prawdziwego dzikiego Zachodu, który stylem bycia przypomina? kapitana Jacka Sparrowa z "Piratów z Karaibów". Tutaj, zamiast rumu, inny trunek łączy bohaterów. Od tej pory też akcja znacznie przyspiesza. Zaczyna się wyścig ? dla jednych po nagrodę, dla innych po miłość. Zmienia się stylistyka, pojawiają się pościgi konne, strzelaniny i krwawe wyczyny, jak na prawdziwy western przystało. Końcówka jednak bardzo zaskoczy i jest ona najmocniejszą stroną tej opowieści.

?Slow west? jest dość dziwnym filmem ? quasi-westernem ? z jednej strony pięknym wizualnie i najpierw bardzo spokojnym, przypominającym przypowieść, a momentami wręcz zbyt powolnym i nużącym. Z drugiej następuje nagły zwrot, a kino drogi przemienia się w dynamiczne i klimatyczne kino akcji. Z walką na śmierć i życie, jak na dawny Zachód przystało. Zaczyna robić się ciekawie, zaskakująco, wzrasta napięcie. Z pewnością jest to obraz inny niż wszystkie, różniący się znacznie od tego, co serwuje zazwyczaj Hollywood. To historia o przyjaźni, trudnej relacji między męskimi bohaterami, poświęceniu, miłości, o dążeniu do celu. Z motywem przypadku, który potrafi zmienić bieg każdych wydarzeń. Po zakończeniu czuje się niedosyt...


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz