Dogonić marzenia – recenzja filmu „Serce, serduszko i wyprawa na koniec świata”

Dziecięcy świat kojarzy się z beztroską i naiwnością, powinien być pełen radości i spokoju, lecz rzeczywistość nie zawsze spełnia oczekiwania. Jan Jakub Kolski po raz kolejny opowiada o małych bohaterach i w prosty, trafny sposób portretuje ich świat. Po ?Jasminium? i genialnej ?Wenecji? przenosi się w Bieszczady, gdzie miesza Masza (Marysia Blandzi), wychowanka domu dziecka zafascynowana tańcem oraz rysunkową animacją, która postanawia spełnić swoje marzenia i zdać do szkoły baletowej w Gdańsku.

?Serce, serduszko i wyprawa na koniec świata? staje się kinem drogi, gdzie pokaleczeni przez los bohaterowie przepracowują swoje traumy, pomagając osiągnąć cel małej baletnicy. W ten sposób otrzymujemy postaci mocno i konkretnie określone, narysowane grubą kreską, oparte na konkretnych schematach, co dodaje im uroku i humoru. W drodze towarzyszy Maszy: Kordula (w końcu nieco inna Julia Kijowska), która swoją nieśmiałość i niepewność przykrywa wyzywającym makijażem, ksiądz Pietryga (Borys Szyc) wytatuowany w Matki Boskie i nagrywający freestyle?owe przesłania dla wiernych na videobloga, weterynarz Basia (Gabriela Muskała) o anielskiej duszy oraz ojciec Maszy (Marcin Dorociński) zmagający się z alkoholizmem. Kolski nie unika filmowych kliszy, okrasza je rysunkową animacją, przez co tworzy kolorowy świat pełen przygód.

Z tego miszmaszu barwnych postaci otrzymujemy porządny film familijny pełen humoru, ale też gorzkich refleksji. Reżyser przełamuje aktorskie emploi Marcina Dorocińskiego ostatnio znanego głównie z ról twardzieli nie do pokonania, który w ?Serce,serduszko? zamienia się w zmarnowanego pijaka rozpaczającego po śmierci żony. Fantastycznie buduje postać mężczyzny, który po raz kolejny próbuje zawalczyć o siebie i swoje dziecko, zdobywa się na przekraczanie granic i fenomenalne wykonanie baletu z Jeziora Łabędziego.

Największym atutem obrazu Kolskiego jest debiutująca Marysia Blandzi, która przyciąga charyzmą i talentem. Reżyser wielokrotnie udowodnił, że ma rękę do dziecięcych aktorów, dzięki czemu buduje opowieści wiarygodne i pełne ciepła. Autor ?Wenecji? obrał dobry kierunek i w tą stronę powinien wędrować dalej, zabierając ze sobą autentyczność i dziecięcą prawdziwość. Ten film to przygoda pokazująca, że warto gonić marzenia.

[30. Warszawski Festiwal Filmowy]

Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz