Dla niej warto się roztopić ? recenzja „Krainy lodu”

Data polskiej premiery Krainy lodu może wprowadzać w błąd ? animacja nie ma nic wspólnego z nadchodzącą gwiazdką. Ze świętem łączy ją jedynie zimowa aura, gdyż z wytwórni Disneya wyszło nic innego jak luźna adaptacja Królowej śniegu Hansa Christiana Andersena. Twórcy swobodnie żonglują motywami, ale to wciąż przykryta białym puchem baśń o dziewczynce, która próbuje odzyskać przyjaciela (tutaj jest nim siostra). I jak to w przypadku udanych produkcji Disneya bywa, wywoła ona śmiech i łzy wzruszenia zarówno u tych małych, jak i większych widzów.

Wiele w Krainie lodu (zbyt dużych) uproszczeń oraz wstawek humorystycznych, które umieszczono z myślą o najmłodszym odbiorcy (wywrotki czy śmieszne powiedzonka, po których dorośli ledwie uśmiechną się półgębkiem, dzieci zaś z radości pospadają z foteli). Aż nazbyt lekka i dowcipna formuła opowieści, wykorzystanie 3D oraz odstawienie książąt do lamusa oddalają nową animację od disneyowskich klasyków. Mimo wszystko twórcom udało się zachować ducha najlepszych tytułów tej wytwórni: wciąż nie brak tu musicalowych hitów, prym wiodą księżniczki (tyle że bardziej niezależne niż zwykle), a historia wzrusza swą niewinnością i szczerością przekazu. Bo jak się nie rozczulić, gdy śnieżny bałwan stwierdza, że ?dla niektórych warto się roztopić?? Ta niezmącona wiara bohaterów w dobro i miłość rozgrzewa niczym malinowa herbata.

Źródło: Disney

Co ciekawe, nie chodzi wcale o miłość między kobietą a mężczyzną. Często powtarzający się w baśniach motyw uzdrawiającego pocałunku tutaj został wykorzystany do zgoła innych celów. Bo kto by tam jeszcze wyczekiwał księcia na białym rumaku?? Na pewno nie księżniczki Anna i Elsa, które doskonale radzą sobie same. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy podczas przyjęcia po swojej koronacji Elsa przestaje kontrolować skrywaną dotąd moc i przypadkowo skuwa lodem wszystko w zasięgu wzroku, a co gorsza skazuje Arendelle na wieczną zimę. W strachu, że nabroi jeszcze bardziej, ucieka w góry, gdzie zostaje prawdziwą królową śniegu. Los królestwa pozostaje w rękach jej młodszej siostry Anny, która wraz z trzema towarzyszami ? dziarskim chłopcem Kristoffem, reniferem Svenem oraz bałwanem Olafem ? stara się ją odnaleźć i zmusić do przywrócenia lata. Fabuła jest prosta, ale wystarcza, aby wypłynął z niej morał o sile przyjaźni i rodzinnych więzi.

Ale Kraina lodu to nie tylko wzruszenia. To też dużo dobrego humoru, także tego rozbrajającego bez względu na wiek. Duża w tym zasługa świetnego polskiego dubbingu, a zwłaszcza wkładu Czesława Mozila, którego głosem mówi i śpiewa Olaf. Co prawda piosenkarz brzmi momentami jak Cezary Pazura w Epoce Lodowcowej, ale i cała postać bałwana nieco przypomina leniwca Sida. Nawet jeśli można zarzucić mu pewną wtórność, to chyba nikt nie będzie miał za złe filmowi TAKIEJ wtórności ? w końcu to właśnie takich niepoprawnych bohaterów kochamy najbardziej.

Źródło: Disney

Po seansie w pamięci pozostaje nie tylko nieposkładany przyjaciel Anny, ale też kunszt projektów graficznych (dla których wzorem były architektura i kultura Norwegii). Piękno sekwencji, w której Elsa wznosi swój magiczny lodowy zamek, docenią pewnie głównie dorośli, ale i dzieci poczują je choćby intuicyjnie. Chyba nigdzie jeszcze płatki śniegu nie wyglądały prawie jak łowickie wycinanki, a gra światła na lodzie nie była oddana tak dokładnie.

Projekcję filmu poprzedza pokaz siedmiominutowej animacji Koń by się uśmiał. Częściowo czarno-biała, częściowo kolorowa, a przy tym cały czas w 3D, stanowi błyskotliwe połączenie ?starego? Disneya ze współczesnymi technologiami. Podobnie jest z samym daniem głównym. Kraina lodu, chociaż nosi w sobie wiele oznak naszych czasów, to wciąż spełnia dwa podstawowe zadania bajek tej wytwórni ? bawi i wzrusza.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz