Disney ku przestrodze – recenzja filmu „Kraina jutra”

W tej historii jest dwóch narratorów: przyprószony siwizną Frank (George Clooney) i energiczna Casey (Britt Robertson), za to cel ich opowieści jeden: przestroga przed leniwym ignorowaniem wskazówek zwiastujących rychły koniec naszej cywilizacji.  Aby nakreślić odpowiedni kontekst każde z nich pragnie przedstawić wydarzenia ze swojej perspektywy, sięgając do burzliwej przeszłości.

Frank podkreśla, że kiedy był dzieckiem przyszłość wyglądała zupełnie inaczej. Z rozrzewnieniem wraca wspomnieniami do czasu, kiedy jako mały chłopiec (w tej roli Thomas Robinson) pojawił się w Disneylandzie na targu wynalazków, aby zaprezentować swojego jet packa ? latający plecak. Wtedy poznał Athenę (Raffey Cassidy), za którą podążył niczym Alicja za królikiem do Krainy Czarów. Tutaj tą magiczną krainą okazało się futurystyczne miasto stworzone przez największe umysły tego świata. Tomorrowland to tajemniczy obszar przyszłości, do którego wiele lat później trafia Casey.

Spoiwem łączącym obie postaci jest Athena ? urocza dziewczynka wypełniająca pewną misję. To ona rekrutuje, niczym agentów CIA, córkę naukowca pracującego dla NASA, odnajdując w niej niesamowite pokłady optymizmu, woli walki i zapału do działania. Casey Newton zostaje namaszczona, choćby przez samo nazwisko, do odkrywania najbliższej przyszłości oraz dokonywania naukowych zmian. Kiedy w końcu Brad Bird przebrnie przez rysowanie historii bohaterów, co stanowi najmocniejszą stronę filmu, niestety pojawia się prawdziwa mieszanka wybuchowa: zwariowany duet sklepikarzy (fenomenalni Kathryn Hahn i Keegan ? Michael Key), ubrana na czarno policja żywcem wyjęta z Matrixa i desperacka walka o ocalenie naszej planety.

?Tomorrowland? zapowiadał się utopijną opowieścią o wizji lepszego świata stworzonego przez czołowych naukowców i wynalazców, o przenoszeniu marzeń do rzeczywistości oraz o harmonii i zachwycie, który niegdyś towarzyszył Dorotce w Krainie Oz. Casey przy pomocy przypinki z literą ?T? przenosi się do przestrzeni w pełni magicznej, gdzie samochody bezgłośnie suną w przestworzach, ludzie są pogodni i uśmiechnięci, a życie toczy się na sterylnie czystych ulicach i w niezanieczyszczonym powietrzu. Rozbuchana wizja, która zachwyca i determinuje kolejne ruchy młodej dziewczyny, niestety dość szybko ustępuje miejsca apokaliptycznemu obrazowi zagłady, daje przestrzeń na kino drogi, thriller i duże pokłady sci ? fi. Rozmach realizacyjny, aglomeracja Tomorrowland, androidy i ogromna rakieta kosmiczna wyłaniająca się z wnętrza wieży Eiffla mogą robić wrażenie, niestety wszystko grzęźnie w truizmach wygłaszanych przez jednego z naukowców ? Nixa (Hugh Laurie), który próbował ostrzec ludzkość przed nadchodzącą katastrofą, ale bez skutku (choćby w sytuacji, kiedy alarmował Titanica, że zmierza na górę lodową, a załoga i tak ostatecznie popłynęła wprost na nią).

Disney prezentuje bajkę, która przestaje być opowieścią o marzeniach i silnych indywidualnościach, które mają być tylko bodźcem do działania dla całego społeczeństwa. ?Tomorrowland? to film ku przestrodze piętnujący apatyczne godzenie się na powolną destrukcję znanej nam  rzeczywistości. Brad Bird z pewnością podpisałby się pod formułkami, że ?człowiek człowiekowi zgotował ten los? oraz ?dzieci są naszą przyszłością?, stając się propagatorem idei o aktywnym edukowaniu najmłodszych pokoleń na temat działań ekologicznych. Dużo w tym filmie gadania, zadawania pytań i strasznych wizji, które zostają spuentowane podniosłym zakończeniem, gdzie każdy mały czy duży, czarny czy biały, rockman czy bibliotekarka mogą ocalić naszą planetę przed przedwczesnym unicestwieniem.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz