Demaskatorskie z-boczenie – recenzja ?Perwersyjnego przewodnika po ideologiach?

?Perwersyjny przewodnik po ideologiach?, czyli z-boczonego wykładu część kolejna. Kim jest reżyser tych wyjątkowych przeglądów światowej kinematografi? Krytykiem, artystą czy zwykłym rzemieślnikiem, korzystającym z umysłów wielkich filmowców. Film 7 lat temu stał się dla Slavoja Žižeka kolejną  ścieżką błyskotliwej kariery. Profesor Instytutu Socjologii Uniwersytetu w Lublanie, autor ponad kilkudziesięciu książek, traktujących o popkulturze, polityce, ekonomii, filozof, myśliciel, psychoanalityk, wreszcie - szaleniec, geniusz, a nawet klown - jak mówią niektórzy. I choć w swoich dywagacjach często odwoływał się do kina, literatury i sztuk wizualnych w ogóle. To do kultury masowej przedarł się głośnym dokumentem ?Z-boczona historia kina?, w którym z psychoanalitycznej perspektywy pod patronatem Freuda i Lacana odnajdywał nowe znaczenia w filmach Lyncha, Hitchcocka czy Tarkowskiego. Właśnie powraca z nowymi interpretacjami pod równie nęcącym tytułem: ?Perwersyjny przewodnik po ideologiach?.

Tym razem Žižek mogłoby się wydawać, że bierze się za tkankę filmową na poważnie, bo tematem rozmyślań będzie to, czym jest ideologia i jak od niej uciec - co jak się cudownie i jakże nowatorsko okaże (sic!) - nie jest w ostateczności możliwe, ale, ale - skoro nie jest możliwe, to przynajmniej miejmy świadomość, że żyjemy w świecie pełnym wpływów. Żeby zrozumieć współczesny świat, potrzebujemy kina - grzmiał w pierwszej odsłonie, żeby zdjąć zasłonę z tego świata i ukazać nam to, co się za nią kryje potrzebujemy Žižeka. W kinie zawarte jest to, o czym boimy się marzyć w realnym życiu, tam stawiamy czoło problemom - z taką tezą zostawia widza w swoim pierwszym filmowym dziele, w najnowszym obrazie demaskuje mechanizmy wykorzystywane w manipulowaniu świadomością społeczną.   Będzie o reklamach Coca-Coli, katolicyzmie, nazizmie, komuzizmie, innych -izmach, ale przede wszystkim o filmie. Bo to właśnie kino stało się w XX wieku najlepszym niebezpośrednim i cwanym przekaźnikiem treści. Ważne w tym dokumencie jest kino i z innego powodu, bo o ile możemy się z tezami słoweńskiego intelektualisty zgadzać lub nie, a można nawet powiedzieć, że niektóre prezentowane przez niego twierdzenia ocierają się o nadinterpretację, o tyle nie sposób odmówić mu erudycji i umiejętności zaciekawienia widza samym kinem, dodając nowe interpretacje i docierając do ukrytych znaczeń.

Niby nie o samego Žižeka tu chodzi, wydaje się, że najważniejsze są przykłady i teorie, ale to, w jaki sposób jest to podane i przez kogo, sprawia, że ?Perwersyjny przewodnik po ideologiach? przyciągnie także ze względu na postać ekscentrycznego narratora. Który notabene sitricte narratorem nie jest, pojawia się przecież explicite w swoim wykładzie. Žižek ma wszystko, co powinien mieć bohater - kreuje się bowiem na szalonego naukowca, ogarniętego manią odkrywania, ma w sobie szczerość pasjonata, do tego charakterystyczne cechy: swojski angielski akcent, niedbałość o materialne przymioty, ściślej entourage i wreszcie szaleństwo w oku, ale przy tym pozbawione fanatyzmu. Czy kogoś takiego da się lubić? Czy da się wreszcie na wielkim ekranie oglądać wyglądającego jak dziadek mróz, opluwającego się i pociągającego nosem starszego pana? Da się, bo Žižek to swój chłop i wydaje się, że dobrze gada. Dlaczego wydaje się, że dobrze gada? Bo poza niechlujnym wyglądem  ma błyskotliwe spostrzeżenia, podpiera swoje argumenty teoriami innych, powołuje się na autorytety, obwarowując swoje tezy wizualnymi przykładami. Chociaż nikt do końca nie wie, ile teoria Žižeka ma wspólnego z teorią Freuda, bo skoro pierwszy psychoanalityk tak twierdził, to widocznie musi to być prawda. Chwytów retorycznych jest tu więcej. Mówi Słoweniec w ?Z-boczonej historii kina?, że filmy Lyncha wymagają wzmożonej czujności. ?Perwersyjny przewodnik po ideologiach? natomiast wymaga jeszcze większej uwagi niż pierwsze spotkanie z perspektywą Žižeka, wydaje się że w swoich wnioskach filozof pozwolił sobie na więcej abstrakcjonizmu albo uznał, że przeniesie swoich oddanych widzów na jeszcze wyższy poziom wtajemniczenia, tym samym zaserwuje im zaawansowany poziom žižekowskiej ideologii. Wyszło moim zdaniem na opak, wyszło zbyt wydumanie i pseudonaukowo . I tak, uciekając od ideologii, sam w nią zabrnął.

To nie znaczy, że jego najnowszy dokument  nie jest interesujący. Ten ?perwersyjny? wykład wymaga dużego skupienia i koncentracji, a i tak nieraz złapiemy się na tym, że Žižek swoje, a nasz umysł swoje - śledzi bardziej obraz niż dźwięk. Ale i w tym jest metoda, bo i same przykłady filmów, nieraz odkopane i, jak sam wskazuje, prezentujące zapomniane arcydzieła już są mocno pociągające, więc jeżeli odrzucimy ideologię albo referat o ideologii, to zostanie nam kino, wspaniałe filmowe przykłady.

Rewelacje Žižeka należy traktować jednak jako ciekawostkę, nie zapominajmy, że jest to przede wszystkim subiektywny punkt widzenia i jedna z interpretacji. W przypadku ?Przewodnika po perwersyjnej historii ideologii? - czyli w jego autorskiej, odbiegającej od normy i wyobrażeń historii, niezmienne pozostaje  to, że spotkanie z budzącym zaufanie Žižekiem to chyba najbardziej aktywująca intelekt suma obrazów, jakie uda wam się zobaczyć, chwilowe oderwanie myśli skutkuje niestety z-boczeniem z trasy.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz