Zakochany morderca po włosku… – recenzja filmu ?Salvo. Ocalony?

Włoski upał daje się we znaki? Nieporuszone, gorące powietrze jest torturą dla mieszkańców miasta. W Palermo niektórzy mają jednak ważniejsze sprawy niż ucieczka przed upałem.

Walka o wpływy w gangsterskim półświatku to codzienność dla tajemniczego Salvo. Prowadzący ascetyczny żywot morderca pracuje na zlecenie jednego z bossów tutejszej mafii. Salvo nie okazuje żadnych uczuć, żyje jak maszyna. Jednak pewnego upalnego dnia, zostaje razem ze swoim szefem zaatakowany przez wrogą grupę. Szukając zemsty na Renatto, który zlecił atak, Salvo zakrada się do domu swojego wroga.

Tak spotyka Ritę, niewidomą siostrę Renatto. Niemal od razu dziewczyna zaczyna go fascynować, a pierwsze minuty jego pobytu w domu zostają przez nią niezauważone, więc morderca obserwuje ją z bezpiecznej odległości. To właśnie w tych pełnych napięcia scenach, kiedy Salvo i Rita są już oboje świadomi swojej obecności, a nadal się nie ujawniają, ukazany jest cały kunszt reżyserskiego duetu Piazzy i Grassadoniego.

Powolne ujęcia, gra światła i cienia, która podkreśla bezbronność niewidomej Rity i złowieszczość milczącego Salvo, budują napięcie skumulowane w scenie zabójstwa Rennato. Chociaż Salvo chce zabić również i Ritę, dzieje się coś, co sprawia, że ten zdecydowany dotąd morderca nie potrafi do niej strzelić? Pod wpływem impulsu postanawia więc porwać Ritę, co zmieni całe jego dotychczasowe życie.

Salvo.Ocalony, Antonia Piazzy i Fabia Grassadoniego, składa się z wielu długich, powolnych ujęć, które fascynują ale i pod koniec mogą zmęczyć, z powodu uciążliwego wręcz braku narracji. To film niemal pozbawiony słów, w którym widz zyskuje wiedzę o świecie przedstawionym tylko dzięki obserwacji, bez żadnej narzuconej interpretacji.

W tym filmie nie tylko kiełkująca miłość powoduje przemianę bohaterów. Przemoc i gwałtowna trauma dokonują ogromnych zmian w Ricie. I ta przemiana, zarówno Salvo, jak i Rity, na którą powinien paść środek ciężkości, nie jest odpowiednio wyeksponowana. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że ukazanie rozwoju psychologicznego postaci jest zaniedbane na rzecz przepięknych ujęć włoskiego Palermo. Świetny Saleh Bakri jako tytułowy Salvo i zjawiskowa Sara Serraiocco grająca Ritę, aż się proszą o lepsze rozwinięcie swoich postaci.

Doskonale dobrana muzyka, a w szczególności powtarzająca się Arriver? (piosenka włoskiego zespołu Mod?), mistrzowsko budują nastrój, jednak polscy tłumacze nie pokusili się o przetłumaczenie tekstu piosenki, która koresponduje z historią ukazaną w filmie, a wręcz przetłumaczyła jedynie jej pesymistyczny fragment, śpiewany przez Ritę. Tutaj zresztą warto zatrzymać się nad problemem niedoskonałego tłumaczenia, które w Salvo chwilami szczególnie doskwiera. Zawsze drażniła mnie tendencja do tego, aby tłumaczyć tylko część słyszanych w filmie tekstów, wiadomości, piosenek. Być może dlatego, że w wielu filmach, tak jak i w książkach niepełne przetłumaczenie dialogów i innych tekstów wpływa na cały odbiór dzieła, a często wręcz uniemożliwia zrozumienie tego, co dzieje się na ekranie. W Salvo tłumacze niespecjalnie się niestety popisali, co na pewno utrudnia w obliczu wyjątkowo ubogiej narracji, odnalezienie sensu treści przekazywanych poza dialogami.

Salvo ? ocalony to film o ogromnym potencjale, który zdaje się rozmywać wraz z trwaniem seansu. Wizualny majstersztyk, fabularnie zaniżający swoją wartość. Historia zawodowego mordercy, który zmienia się pod wpływem miłości to częsty motyw w filmie i literaturze. Sięganie po pewne ograne fabularnie rozwiązania zawsze wiąże się z niebezpieczeństwem banalizacji. Tutaj zabrakło kreatywnego wykorzystania tej historii, co powoduje, że gdyby nie genialne zdjęcia, o Salvo łatwo byłoby zapomnieć. Z kina możemy wyjść zawiedzeni, w szczególności brakiem rozwinięcia postaci.

Nie można jednak odmówić Salvo, że jego twórcy w niesamowity sposób potęgują i utrzymują napięcie. Jedynie sam koniec filmu zamiast kulminować emocje, powoli zaczyna zawodzić widza. Dzieło Antonia Piazzy i Fabia Grassadoni pozostawia niedosyt, ale i zachwyt dla wielu technicznie dopracowanych elementów. Salvo ? ocalony mimo kilku usterek, ma w sobie pewien magnetyczny urok, który niezaprzeczalnie robi wrażenie. Polecam przekonać się na własne oczy!


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz