Blockbuster przez największe B – recenzja „Transformers: Wiek Zagłady”

Czwarta część przygód brygady Optimusa może mieć wiele niedociągnięć w fabule, poziomie aktorskim i proamerykńskich wstawkach Baya. To jednak wszystko nie ma znaczenia, bo efektowność tego widowiska przekracza wszelkie granice!

Michael Bay to reżyser znany przede wszystkim z eksplozji, strzelanin i specyficznego (często krytykowanego) podejścia do kina rozrywkowego. Stworzył jednak pewien "bayowski brand", który zawsze widzom zapewnia jedno w kinie: kosmiczne widowisko. Kiedy zabrał się za ekranizację Transformersów pojawiło się wiele pytań, ale biorąc do zespołu największe gwiazdy amerykańskiego dubbingu i korzystając ze swojego potencjału do epickości stworzył wspaniałe show. Wyniósł wielkie roboty na piedestał popkultury. Z kolejnymi częściami zagubił się jednak gdzieś pomiędzy reklamami Victoria's Secret, a "żabimi" ujęciami z Bad Boys, a przez to Bumblee, IronHide, Optimus i reszta zaginęli gdzieś w tle sequeli. Tym razem jest zupełnie inaczej. Transformersy są w centrum, są najważniejszym elementem filmu i twórcy oddają im należyty hołd. Akcja nasyca widza tak bardzo, że na długo nie zapomni o wojnie Prime'a, a będzie chciał tylko więcej.

W "Wieku Zagłady" Autoboty i Decepticony ukrywają się przed ludźmi. Rząd stwierdził, że planeta należy do ludzi, a nie obcych gatunków i prowadzi totalną anihilację obrońców naszej Ziemi. Korporacje natomiast prześcigają się w projektowaniu broni z  przetopionego z wyżej wymienionych gatunków materiału. Optimus się ukrywa po tym jak został śmiertelnie zraniony w zasadzce zastawionej przez ludzi. Czeka na znak, który przychodzi za sprawą inżyniera z przedmieść Teksasu. Grany przez Marka Wahlberga bohater uruchamia Prime'a i razem ruszają w podróż do źródła stworzenia Transformersów. Na drodze stanie im potężny i bezlitosny Lockdown - dziesięć razy straszniejszy od Megatrona i Sentinela Prime'a razem wziętych.

Nowa przygoda Autobotów to największe wizualne widowisko jakie widziałem. Film był kręcony specjalnymi nowymi kamerami IMAX, które nadały produkcji niesamowitej głębi, a efekt 3D jest po prostu powalający! Obraz widziałem w kinie IMAX i tylko tam zalecałbym go obejrzeć. Dubbing jest wyśmienity, pojedynki robotów zapierają dech w piersiach, a efekty specjalne po prostu wysadzają z fotela! Co ciekawe, tym razem obsada aktorska radzi sobie dosyć dobrze, nie przeszkadza i konstruktywnie znajduje swoje miejsce w całej historii. Oczywiście pojawiają się typowe dla Michaela Baya "mankamenty", ale Optimus i jego ferajna wynagradzają to widzom z nawiązką. Wreszcie Autoboty doczekały się należytego filmu i za to mocne 8/10. Transform and roll out!

PS. Wsłuchajcie się w dubbing Petera Cullena (Optimus), Marka Ryana (Crosshair) i Johna Goodmana (Hound) - coś pięknego!

ZWIASTUN:

[youtube height="HEIGHT" width="WIDTH"]https://www.youtube.com/watch?v=jFXgjSH_VD0[/youtube]

PREMIERA SINGLA Battle Cry by Imagine Dragons:

[youtube height="HEIGHT" width="WIDTH"]https://www.youtube.com/watch?v=cqYoDC2RVCg[/youtube]


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz