Angielski humor i rosyjska dekoracja – recenzja DVD ?Zapiski młodego lekarza?

okładka DVD, foto: Best Film

Dobra adaptacja to adaptacja, która nie stara się powielić pierwowzoru 1:1, ale wchodzi w dialog z wziętym na warsztat dziełem i przy jego pomocy, przemyca dodatkowe wątki, staje się wreszcie reżyserską interpretacją oryginału. Jeszcze większy problem napotykają artyści zmagający się z adaptacją prozy, w obrębie której mamy do czynienia ze zmieniającymi się punktami widzenia czy z różnymi narracjami. Film nie zawsze jest w stanie oddać  te dysonanse. Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty trudności adaptacji w ogóle, wydane właśnie na DVD ?Zapiski młodego lekarza? są pod tym względem wyjątkowe i absolutnie godne uwagi. Tym bardziej że jest to adaptacja opowiadań uwielbiającego zacierać granicę pomiędzy tym, co jest fikcją a rzeczywistością - Michaiła Bułhakowa. Jeżeli dodamy do tego jeszcze fakt, że na podstawie tych autobiograficznych opowiadań zrobiono miniserial, a główną rolę zagrał kojarzący się tylko i wyłącznie z walczącym z Sami Wiecie Kim Daniel Radcliffe - to nie pozostaje nic innego, jak sprawdzenie, czy nie jest to zbyt wybuchowa mieszanka.

?Notatki młodego lekarza? i ?Morfina? Bułhakowa posłużyły twórcom serialu, przeznaczonego dla angielskiej telewizji Sky Arts, na opowiedzenie w 4 odcinkach I serii historii o młodym lekarzu, który zaraz po studiach medycznych zostaje wysłany na prowincję, gdzie wykonuje swoje obowiązki zdany wyłącznie na siebie. To, jakie wątki wybrali twórcy tego serialu spośród wszystkich nowel zawartych w tych dwóch zbiorach i dokonując twórczej interpretacji,  spowodowało, że otrzymaliśmy dzieło, które jest tak naprawdę tragikomedią,  od początku uderzające sączącym się z ekranu angielskim czarnym humorem - tak specyficznym dla znakomitych seriali emitowanych przez BBC.

U Bułhakowa mamy dwóch bohaterów, którzy różnie odnajdują się w tej samej zastanej rzeczywistości. Dwóch przyjaciół z akademii medycznej - Bomgard i Polakow zostaje oddelegowanych do dwóch wiosek na końcu świata oddalonych od siebie o 30 wiorst, obejmują szpitale w miejscach, które stają się dla nich więzieniem. Bomgard  w swoich notatkach opisuje ciężką pracę, walkę z zabobonami, znachorami, zaściankowością, ale i z samym sobą. Bo jak się okazuje teoretyczna wiedza udokumentowana piętnastoma piątkami na dyplomie ma się nijak do praktyki. Ciężkie przypadki, z którymi od pierwszego dnia zmaga się niedoświadczony lekarz potęgują depresję, ale też mobilizują do walki z syfilisem. Inaczej sytuację przeżywa Polakow. Z pozostawionych przez Polakowa i przytoczonych przez Bomgarda dzienników dowiadujemy się, że młodszy kolega lepiej radzi sobie z kompetencjami, ale gorzej z własnymi demonami. Jego notatki to studium o postępującym uzależnieniu od morfiny, fizycznych i psychicznych skutkach ubocznych, o próbie zerwania z nałogiem, która kończy się tragicznie. Tak opisuje to mistrz Bułhakow.

Anglicy te dwie postaci połączyli w jedną, ale cały dramat ukazali z dwóch perspektyw. Bomgard grany jest tutaj przez dwóch aktorów - Jona Hamma i Daniela Radcliffe?a. Na pierwszy rzut oka łączy ich tylko lewostronny przedziałek. Nie zgadza się przede wszystkim... wzrost. Starszy Bomgard jest dużo wyższy od swojej młodszej wersji. I ten niuans daje wskazówkę, kto jest właściwym narratorem tej opowieści, w której przenikają się plany i perspektywy czasowe. Co więcej, śmiała i odważna konstrukcja pozwoli na to, aby obaj panowie spotkali się w jednym miejscu i w jednym czasie! Bomgard przegląda więc swoje pamiętniki z czasów młodości i snuje rozważania nad życiem i karierą. Widzi siebie jako chłystka,  metr pięćdziesiąt wzrostu, człowieka, który minął się ewidentnie z powołaniem. Bomgard w serialowej wizji nie ma za dużo, poza fizjonomią, wspólnego z refleksyjnym lekarzem z misją z opowiadań Bułhakowa. Cały sarkastyczno-ironiczny humor zasadza się tutaj na sytuacji, w której znajduje się młody medyk. W angielskich oczach to konował, z którego ktoś zrobił sobie okrutny żart i wysłał go na zabita dechami wioskę, żeby obserwować, z uśmiechem na ustach, dosłownie, krwawe poczynania żółtodzioba - to nie właściwy człowiek na niewłaściwym miejscu.

Świetnie w tej roli odnalazł się Radcliffe, który w ogóle nie kojarzy się z walczącym ze złem Harrym Potterem. Jego bohater to młokos, o wyglądzie niewiniątka, ale potrafiący wyrywać zamiast zęba pół szczęki, odebrać niejeden trudny poród, a nawet rozerwać nożem gardło. Krew się leje przy tym strumieniami, ale nie będą to mrożące krew w żyłach sceny. Będzie to dawka wyjątkowego i specyficznego humoru. Co ciekawe, wszystkie te śmieszne historie są żywcem wzięte z nowel Bułhakowa! A przy lekturze opowiadań wcale nie śmieszą, ale wzbudzają empatię.

Nie sam humor wart jest tutaj odnotowania. U Bułhakowa Bomgarda nawiedzają różne wewnętrzne podszepty. W serialu ów wewnętrzny głos materializuje się i uosabia starszą wersję lekarza. Tym samym pojawia się on w dwóch rzeczywistościach - tej sprzed lat i właściwiej, kiedy zmaga się z poważnym uzależnieniem, wygląda jak wrak człowieka i w której przesłuchuje go żołnierz, który wie o lewych receptach wypisywanych na nieżyjących współpracowników. Poważnie uzależniony, ale i z bagażem doświadczeń nawiedza swoją młodszą wersję, ale ze względu na swoją kondycję nie jest w stanie uchronić młodszej wersji od wstrzykiwania sobie morfiny.

Wszechogarniająca nuda, całkowita izolacja i beznadziejność sytuacji mogą być interpretowane i pokazane na różny sposób. Nawet śnieżna zawieja u Bułhakowa jest raczej współodczuwająca, a w angielskiej adaptacji bajkowo-baśniowa, naigrawająca się z bohatera, przez co surrealistyczna.

Angielski humor i rosyjska dekoracja - wyszła z tego rzecz fascynująca i zajmująca, na tyle że nie wiem, czy przy dzisiejszych telewizyjnych atrakcjach i dużej konkurencji bardzo dobrych seriali, które mają po więcej odcinków i prawdziwą gwardię fanów, ?Zapiski młodego lekarza? uniosą taką konkurencję. Tym bardziej że każdy odcinek to klisza, prezentująca perypetie młodego lekarza, co powoduje, że fabuła nie rozwija się w jakiś spektakularny sposób, nie ma tu zwrotów akcji, nie można powiedzieć, że trzyma w napięciu, a kolejnego odcinka wyczekuje się z wypiekami na twarzy. ?Zapiski młodego lekarza? to rzeczywiście powiew świeżości na ryku telewizyjnym - jak przekonuje dystrybutor. Mam nadzieję, że zainteresują się tym serialem nie tylko wysmakowani odbiorcy, czytelnicy literatury pięknej , ale także typowi pożeracze kolejnych odcinków sitcomów. Należy się twórcom pochwała za śmiały pomysł przeniesienia prozy Bułhakowa do telewizji oraz za odważną i udaną próbę zaszczepienia jej na zachodni grunt. Produkcja ta jest świetnym przykładem transkrybowania kodu kulturowego na język filmu. Wydanie DVD I sezonu zawiera 2 płyty DVD z czterem odcinkami serialu. W dodatkach znalazły się zwiastuny  innych wydawnictw BBC: przyrodniczych i kostiumowych.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz