Przebitki z Warszawskiego Festiwalu Filmowego: ?Głupiec?, ?Brudny szmal?

Jeszcze raz wracamy do tematu 30 edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Tym razem skupiamy się na rosyjskim ?Głupcu? oraz amerykańskim ?Brudnym szmalu?, który już wkrótce trafi do regularnej dystrybucji. Miejcie go na uwadze nie tylko ze względu na ostatnią rolę Jamesa Gandolfiniego.

?Głupiec?, reż. Jurij Bykow, Rosja 2014, sekcja Pokazy specjalne

W Polsce na tytuł mistrza autokrytyki zasłużył sobie Wojciech Smarzowski. Mowa oczywiście o autokrytyce rozumianej jako eksponowanie wszelkich chorób, jakie toczą nasz naród: alkoholizmu, korupcji, chciwości? Jeśli jednak po seansie ?Drogówki? czy ?Domu złego? czuliście się podminowani, to dzięki rosyjskiemu ?Głupcowi? przekonacie się, że dno leży głębiej i bardziej na wschód.

Od razu zaznaczę, że reżyser Jurij Bykow mógłby się od Smarzowskiego jeszcze wiele nauczyć. Choć obu panów interesują ?słowiańskie przywary?, to Rosjanin kieruje się w stronę kina społecznie zaangażowanego. To oczywiście jeszcze nie wada, jednak w połączeniu z toporną narracją i moralitetowymi zapędami ?Głupiec? staje się filmem męczącym. To prawda, mocny jest niczym setka bez popitki, a swym fatalizmem może wpędzić w depresję niejednego wrażliwca, jednak efekt druzgoczącej beznadziei psuje niepotrzebnie rozciągnięty finał.

Do pewnego momentu jest bardzo dobrze: oto pewien student architektury odkrywa, że jeden z bloków w jego mieście może dosłownie rozpaść się w każdej chwili, grzebiąc żywcem setki ludzi. Dima nie jest jednym z tych, którzy na cudze nieszczęście machają ręką, więc jeszcze tej samej nocy udaje się na urodziny pani burmistrz, gdzie sprawę przedstawia gronu mocno już nietrzeźwych radnych. Co z tego wyniknie? Czy humanitaryzm wygra z wygodą i układzikami? Bykow nie pozostawia nam złudzeń; rosyjscy urzędnicy są tak zepsuci, że jedynym lekarstwem na tę zarazę byłoby spalenie całego miasta i założenie go od nowa.

Niestety w którymś momencie Dima przestaje być człowiekiem, a staje się ideą, co widać najwyraźniej w symbolicznym finale. Film traci przez to swoją siłę oddziaływania ? klęska idei robi mniejsze wrażenie niż klęska kogoś z krwi i kości. ?Głupiec? wciąż pozostaje kopem w brzuch, ale niestety zamortyzowanym.

?Brudny szmal?, reż. Michael R. Roskam, USA 2014, sekcja Pokazy specjalne

Warszawski Festiwal Filmowy to przede wszystkim filmy niszowe bądź powstałe w krajach, które zupełnie się nam z kinematografią nie kojarzą. Wiadomo jednak, że najsilniejszym magnesem są znane nazwiska, dlatego każda edycja potrzebuje głośnych wabików. W tym roku tak zwanymi highlightami były Cronenbergowskie ?Mapy gwiazd? oraz ?Brudny szmal?, w którym poza Tomem Hardym i Noomi Rapace zobaczymy Jamesa Gandolfiniego w swej ostatniej roli.

To właśnie aktorstwem ?Brudny szmal? stoi, co w połączeniu ze scenariuszem pełnym błyskotliwych dialogów czyni produkcję jedną z najciekawszych festiwalowych propozycji. Na podstawowym poziomie ta adaptacja opowiadania Dennisa Lehane?a to po prostu kolejny dramat z gangsterskimi porachunkami w tle: oto właściciel brooklyńskiego baru (Gandolfini) zmuszony zostaje do przekazania swego biznesu w ręce czeczeńskich mafiosów. Mimo wrogiego zwierzchnictwa wciąż zajmuje się jego prowadzeniem, w czym pomaga mu niezbyt inteligentny kuzyn Bob (Hardy). Panowie pozornie pogodzili się z utraconą pozycją, jednak gdy w pubie dochodzi do napadu, sytuacja zaczyna się zmieniać?

Choć patrzenie na duet Hardy ? Gandolfini to czysta przyjemność, pierwsze skrzypce gra tu Londyńczyk. Hardy po świetnej roli w ?Locke? kolejny raz udowadnia, że w rolach przedstawicieli klasy robotniczej czuje się jak ryba w wodzie. Są w ?Brudnym szmalu? ujęcia, gdzie jedyny ruch to mikroskopijny skurcz jego twarzy i wierzcie mi, trudno o bardziej ekspresyjne skurcze. Aktor nie miałby się jednak jak wykazać, gdyby nie umożliwiał mu tego jego znakomicie skonstruowany bohater. Bob Saginowski jest najcenniejszym elementem filmu i to w zasadzie jedyny dotyczący go pewnik. Brakuje mu piątej klepki, czy wręcz przeciwnie, nadprzeciętna inteligencja pozwala mu kontrolować sytuację w trybie incognito? Reżyser w cudowny sposób wykręca się od odpowiedzi, zostawiając nam orzech do zgryzienia. Maestrię scenariusza dopełnia czarny humor, który wprowadza do ?Brudnego szmalu? coś z ducha Tarantino.

Do regularnej dystrybucji film wchodzi 5 grudnia, nie przegapcie tej daty.


Brak ocen
Prosimy zaczekać ...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.

Dodaj komentarz