Radość wspólnych chwil – recenzja filmu „Cuda”

0

Małgorzata Czop

20.01.2015

Cuda, cuda ogłaszają i do małej włoskiej wsi przybywa telewizja odkrywająca magicznego ducha Etrusków, wprowadzając nieco kolorytu i kiczu w pełne rytuałów życie mieszkańców. Pojawienie się tajemnej bogini z białymi włosami (Monica Belluci) zakłóca względny ład i niepisany porządek, rozbudzając nadzieje na odmienienie przyszłości. Na szczęście nie prowadzi do mentalnej rewolucji, ale uwypukla kicz, fasadowość i płytki eskapizm mediów. Czy podobnych rozrywkowych rewelacji nie poszukiwano w starożytnym Rzymie?

?Cuda? Alice Rohrwacher nie są fabularną rewolucją, odnajdziemy tutaj więcej przemilczeń i niedopowiedzeń gdzieś daleko od nowoczesności, unijnych przepisów i obostrzeń, gdzie kultywuje się miłość do przyrody i natury w świecie, który jest jakby poza czasem, poza nawiasem goniącego świata. Gelsomina (Maria Alexandra Lungu) staje się przewodnikiem po świecie swojej rodziny, gdzie ważne są takie wartości jak praca, szacunek i wsparcie. Jest najstarszą dziewczyną z czwórki rodzeństwa i tą najważniejszą córeczką tatusia. Choć rytm dnia wyznacza ciężka praca przy produkcji miodu oraz nieraz wybuchowy ojciec, to dominujące i ujmujące wrażenie sprawia niewypowiedziana więź miłości. Wolfgang (Sam Louwyck) nie jest typem miłego i troskliwego ojca, sprawia wrażenie dominującego maniaka, który jest nieustannie zapatrzony w swój miód i pszczoły. Dlatego tym bardziej ujmują ciche gesty i poświęcenia. To film o cudach codzienności, w którym pojawianie się wielbłąda opowiada o największym z uczuć, czyli ojcowskiej miłości. Reżyserka buduje alegoryczny świat wymarłych wartości, w którym bycie razem staje się nadrzędne wobec pieniędzy.  Choć Gelsomina stara się wyrwać spod nieubłaganej kurateli ojca, walcząc o świat dziecięcych marzeń i odrobinę luzu od odpowiedzialności i dorosłości.  To właśnie łapanie chwil dzieciństwa, gdzie skakanie po kałużach, ścieranie rozlanego miodu z podłogi czy troska o wymierające pszczoły zyskują miano cudów godnych zapamiętania.

Rzeczywistość kreślona przez Rohrwacher zdaje się być rajem pozbawionym obciążeń współczesnej pogoni za dobrem materialnym. Idyllą, która powinna wabić beztroską, ale jednak rozczarowuje i daje poczucie wyobcowania. Dlaczego tak mało w tym świecie radości i uśmiechu, a prawdziwie szczęśliwie wydają się tylko tańczące cienie zatopione w mrokach jaskini? ?Cuda? to ulotność trwania chwil, gesty i minimalizm słów, które znikają równie szybko, jak  się pojawiły. 


Brak ocen

Prosimy zaczekać ...

Dodaj komentarz